piątek, 21 czerwca 2019

Kilka słów od nas...

Ból zęba minął. Wizyta u dentysty skończyła się na wyczyszczeniu dziury po lekarstwo, wyjęciu z niej kawałków jedzenia, które wpadły i rzekomo spowodowały zapalenie. Ząb ponownie z lekarstwem. Ponownie widzimy się w sierpniu u Pani Stomatolog.
Motylek był mega dzielny.
***
Malutki miewa się dobrze. Ostatnie trzy dni to ciągłe siadanie i przewracanie się. Ale najważniejsze, że próbuje sam.
Strasznie się złości, kiedy nie uda się posiedzieć dłużej i robi bum 😍😅
Nasz Księciunio jest strasznie uroczym dzieckiem, ciągle się uśmiecha. Wnosi mnóstwo radości do domu. Oczywiście Motylek również.
Bardzo się cieszę, że Motylek pomaga w opiece nad bratem. Wynosi pampersy, bardzo chce uczestniczyć w kąpielach, chce wszystko podawać. Bawi się z nim, kiedy ja muszę coś zrobić.
Mały nie jest typem dziecka, które poczeka leżąc w łóżeczku czy bujaczku, żeby mama mogła coś zrobić. Złości się, krzyczy swoje "aaaaaaa" 😅 albo zwyczajnie płacze, kiedy jest za długo bez żadnego zainteresowania.
Ciężko jest mi się jakoś bardziej zorganizować, jeszcze nie wiem jak u czym go zająć, abym mogła popracować czy posprzątać.
Nawet kiedy śpi często się budzi i lepiej być w pobliżu. Czasem sprawdza czy jestem obok.. Kiedy mnie zobaczy odwraca się i śpi dalej. Potrafi tak kilkakrotnie podczas popołudniowej drzemki.
***
Szykujemy się powoli na wyjazd.
Wybieramy się nad morze.
Najpierw we wtorek wyjeżdża Motylek z babcią.
My dojedziemy z piątku na sobotę.
Będziemy jechać nocą. Tak będzie najlepiej z Księciuniem.
Myślę, że za dnia byłoby ciężko. A w nocy mały budzi się tylko na mleko i śpi dalej. Powinniśmy dać radę.
Wyjeżdżamy dopiero na sam ślub, bo wcześniej mąż będzie służbowo poza domem i wraca właśnie wieczorem w piątek i nocą wyjazd.
Swoją drogą wyjazd spowodowany jest ślubem chrzestnej Motylka. 😊
Po ślubie zostaniemy tylko chwilę dłużej, ponieważ 5 lipca mam obronę pracy magisterskiej.
W końcu. 😅🤪

💞😍

Motylek przed wyjściem na zakończenie roku 😍

Zakończenie roku przedszkolnego.. Motylek po prawej 😍😊

piątek, 14 czerwca 2019

Kontrola, wizyta na pogotowiu stomatologicznym i piknik rodzinny z Ośrodka Adopcyjnego

Od wczorajszego wieczora nasz Motylek zachowywał się dziwnie, to znaczy myślałam, że to jakiś objaw spowodowany bratem i zazdrością, ale jak się okazało płacze dzienne i mocne miały inne podłoże, niż sądziłam. Ale do tego wrócę..
Jak się okazuje nasz królewicz jest zupełnie zdrowy i nic mu już nie słychać. Inhalacje odstawione i możemy cieszyć się w pełni sobą.
Tak też się dzieje, bo widać zmianę. Mały uczestniczy każdego dnia teraz aktywnie w naszym wspólnym życiu, wnosi mnóstwo radości i uśmiechów. Każdego dnia potrafi więcej. Wkrótce będziemy śmiało raczkować, bo Księciunio ma mnóstwo siły. ❤️
Na wizycie z Księciuniem zrobiliśmy też bilans 4 latka Motylkowi.
18500 kg i 108 cm wzrostu. 😍❤️
Wszystko w normie.
No i było by całkiem pięknie, gdyby nie jeden fakt.
Wieczorem o 19 udaliśmy się na pogotowie stomatologiczne, ponieważ nasz Motylek cierpiał poprzednią noc, był płacz w nocy, przytulanie, głaskanie.. Nie wiem czy to jakoś z przerwami bolało czy co.. Tak czy inaczej raz była z kiepskim humorem, drugim razem z lepszym. I wierzcie mi, że milion razy pytałam i nie usłyszałam odpowiedzi, aż w końcu powiedziała.
Boli ją ząb.
Pokazała który. Bo faktycznie był z lekarstwem i nie był do końca wyleczony, ale Motylek się zbuntował, nie dał sobie robić i nie zrobiliśmy go do końca.
Takie są efekty. Zalęgło się w ząbki czegoś i taki oto efekt, że mamy stan zapalny, antybiotyk i wizytę w poniedziałek.
Bierzemy środki przeciwbólowe jak jest potrzeba i antybiotyk.
Póki co mała śpi ładnie. Zobaczymy w nocy.
Tłumaczyłam jej dziś, że musi nam mówić jak coś jej dolega, jak się źle czuje, bo inaczej nie wiemy co się dzieje i nie wiemy jak jej pomóc w ogóle. 😣
***
Jutro nie na długo, ale na trochę wybieramy się na piknik rodzinny, który organizowany jest przez Ośrodek Adopcyjny.
Uważamy zgodnie wraz z mężem, że fajnie jest uczestniczyć w takich wydarzeniach jeśli mówimy dzieciom o tym jak to było, chce aby wiedziały jak dużo jest takich dzieci.
Dodatkowo jest to dla nas czas na spotkanie się z znajomymi z naszej grupy.
Możemy porozmawiać, zobaczyć się, dzieci w podobnym wieku mają czas na wspólne zabawy.
Ogólnie utrzymujemy kontakt z jednymi znajomymi szczególnie. Widujemy się zdecydowanie częściej.
Mają synka, który jest troszkę starszy od Motylka.
Mają również córeczkę urodzoną cudem po adopcji Synusia. Córeczka jest w zbliżonym wieku do naszego synka. ❤️😍
Zapowiada się miły dzień.
I choć jutro dzień na powietrzu to bardzo marzę o deszczu i chłodnym powietrzu, bo idzie zwariować. Dzieci śpią bez przykryć, bo inaczej się zwyczajnie nie da.
U nas w regionie w ogóle jeszcze nic nie padało. Wszystko przechodzi dookoła.
***
@canpolbabies_pl
http://canpolbabies.com/pl/blogosfera





środa, 12 czerwca 2019

Canpolbabies.com // wizyta kontrolna...

Po kontroli faktycznie jest duża poprawa i słychać furczenia tylko z jednej już strony.
Cały czas mamy jeszcze inhalacje 5 x dziennie i ostatnia mam nadzieję wizyta kontrolna w piątek! 🙂
Królewicz ma się dobrze, zmienił się nie do poznania. 
Cały czas się śmieje, jest go pełno i głośno. 
Wcześniej męczył go kaszel, a teraz już jest dobrze i będzie jeszcze lepiej.
Dokucza nam niestety upał, ale walczymy z nim jak tylko się da spędzając czas w domu podczas zabaw...
I właśnie dlatego i nie tylko dlatego zdecydowaliśmy się na udział w jednej z edycji blogosfery @canpolbabies_pl
http://canpolbabies.com/pl/blogosfera
Do testów przeznaczony jest zestaw uroczych zabawek PASTEL FRIENDS , które możecie zobaczyć na stronie Canpol Babies z linku powyżej w Blogosferze. 
Ja szybciutko wysyłam zgłoszenie i zmykam spać - trzeba korzystać póki śpi mój Królewicz 😍❤️





Motylek dziś do Królewicza: "Ej Mały kocham Cię też wiesz?" - myślała, że nikt nie słyszy.
To było pierwsze wyznanie. 😊❤️


niedziela, 9 czerwca 2019

Intensywny czas i oczekiwanie na sprawę adopcyjną...

Staram się coś czasem napisać, jednak z naszym małym Skarbem to nie takie proste.
Ogólnie nie za wiele mogę obecnie robić. Nawet jak śpi, to trzeba być w pobliżu i najlepiej cicho, bo jeśli nie to zaraz mały gościu jest gotowy 😍😊
Malutki jest niesamowity, świetnie się śmieje i to bardzo dużo, jest energiczny (porównując do córki), uwielbia się turlać po całym łóżku (oczywiście tylko przy nas) i piszczeć 😍😁
Jest go "pełno" to takie żywe złoto, któremu trzeba dawać mnóstwo siebie, bo tego potrzebuje. Jest niesamowity.



W końcu doczekaliśmy się naszego małego synka. Jestem szczęśliwa. Mam dwójkę cudownych dzieci i to liczy się na pierwszym miejscu.
Każdemu życzę takiego szczęścia.

Wracając do małego.. Faktycznie dni mamy intensywne.
Na kontroli poprawy nie było, ale nie było gorzej również. Pani Doktor zaleciła nam inhalacje.. 2x Rano, 2x południe i 1x wieczorem wszystkie są z 3 różnymi lekami.
We wtorek mamy wizytę kontrolną i sprawdzimy co się dzieje, oby było lepiej.
Ogólnie dni od pierwszej wizyty u lekarza były ciężkie, bo ogólnie było pogorszenie samopoczucia malutkiego i ciągle chciał być na rękach, ale nie siedząc tylko tak, żeby z nim chodzić. A ciężko chodzić nosząc caky czas 8600 kg :)
Ale daliśmy jakoś radę. Wszystko dla małego Królewicza.
Od wczoraj samopoczucie jest trochę lepsze. Więcej leży, turla się, zajmuje zabawkami. Sporo się śmieje i właśnie piszczy.
Sama miłość.

***
Amelka przyzwyczaja się do tego, że jest braciszek. Na początku widziałam w niej złość ba niego z powodu tego, że przestała spać ze mną, a mały śpi ze mną w pokoju. Oczywiście w łóżeczku.
Ale miała taki jakby żal.
Teraz oswoiła się z tym i jest dobrze.
Pomaga mi podczas kąpieli, myje małego gąbką, często powtarza jak nie wie, co do niego mówić swoje "heej mały" 😂
Czesze mu delikatnie włoski po kąpieli, chętnie wynosi zużyte pampersy i nikt jej o to nie prosi, przynosi smoczek, daje mu zabawki, uwielbia go nimi zasypywać.
Ale mega często mówi mi "kocham Cię mamuś" i również powtarzam za każdym razem, że ja również kocham ją bardzo mocno i cały czas tak samo.
W przedszkolu oznajmiła swojej Pani, że ma małego braciszka Już w domu, "ale tak płacze i płacze, że aż mnie już uszy bolą, mam dość tego bolenia" (czyt. Bólu uszu) ;)
Pani o mało nie pękła ze śmiechu twierdząc, że się przyzwyczai i chyba już się tak dzieje powoli :)
***
I na szybko jeszcze co u nas więcej..
W lipcu mam obronę pracy magisterskiej, właśnie szykuje pracę do druku, ponieważ została Już zatwierdzona.
W przyszłym tygodniu muszę jechać na uczelnie (220km) zawieźć peace, dokumenty i wszystko potrzebne do obrony.
I zastanawiam się, kiedy znajdę czas, aby się jeszcze przygotować.
28 lipca wyjeżdżamy na ślub siostry męża, więc nie będzie nas kilka dni. Przy okazji dzieci złapią trochę jodu, chociaż to nie ta pora roku, ale dobre i to.

W sobotę wybieramy się na piknik z okazji dnia dziecka z OA :) obiecalismy, że się pojawimy. Wpadniemy na małą chwilkę.
Zawsze jesteśmy na choince z OA i pikniku.
Myślę, że to fajnie kiedy dziecko widzi jak wiele jest takich dzieci adoptowanych i wie wtedy, że nie jest jedyne.
Dopóki będą nas zapraszać, będziemy jeździć.
***
Czas na mnie.. Mały w nocy często się przebudza. Musi się przyzwyczaić. Musi przestać dokuczać mu kaszel i katar. Musi być zdrowy. Wtedy myślę, że łatwiej będzie mu się przyzwyczaić.
Najważniejsze, że jesteśmy razem.
Dzieci to największe szczęście ❤️

P. S. Sprawa prawdopodobnie wyznaczona będzie na drugą połowę lipca 😍❤️😁

Tak Motylek dba o Królewicza 😍❤️😊🤗

Tak zasypiają czasem razem... 😍

Motylek na spacerze z babcią i kuzynem 😊🤗❤️...


środa, 5 czerwca 2019

Pod górkę też czasami musi być...

No niestety piękny czas i radości z synkiem zmieniły się w walkę z chorobą, oczywiście jest to powikłanie po przebytej chorobie jaką miał przed pierwszym szczepieniem.
Walczymy z zapaleniem oskrzeli, obturacyjnym. W czwartek - jutro mamy wizytę kontrolną i zastanawiam się czy jest jakaś poprawa.. :(, W RZ mówili tylko, że takie jest powikłanie i to TYLKO KATAREK. Nawet ich Pani dr stwierdziła, że nic mu nie jest. Nawet nie poinformowała nas o tym podczas wizyty przed szczepieniem, KTÓRA POMYLKOWO ZOSTAŁA WYZNACZONA TYDZIEŃ ZA WCZEŚNIE.
"Na szczęście" bo jakie to szczęście jak dziecko chore l, kiedy zabraliśmy małego do domu zaczął bardziej kaszleć i szybko zabrałam go do swojej Pani Doktor. Od razu stwierdziła, że tak NIE MOŻE Być, że takie chrapanie w klatce piersiowej to nic normalnego i mały ma już chwilę chyba trwające zapalenie oskrzeli, z którym walczymy w domu do czwartku od poniedziałku i zobaczymy co powie na wizycie kontrolnej.
Jeśli nam nie pomogło z inhalacji nic to niestety będziemy mieć szpital. A tego bym nie chciała.
Raz, że jest też Amelka, a dwa mąż ma skręconą kostkę i siedzi w domu na zwolnieniu w ortezie. Czyli właściwie mam trójkę dzieci z czego malutki nie daje nic, ale to nic zrobić w domu. Ciągle płacze i marudzi, jest mu źle z tym co tam mu zalega. Przecież jest mały i nie wie co się dzieje.
Dziś mieliśmy pobudkę od 01:30 był jeden wrzask. Czasem budzi się tak, bo nie może sobie z kaszlem poradzić. Ani na łóżko, ani na ręce, ani do zabawy, ani do niczego wtedy. Jest jeden pisk.
Po pół godzinie udało mi się opanować sytuację, kolejne pół godziny to była zabawa, bo jakoś się królewicz rozbudził i nie chciał spać. :) Ale mama włożyła królewicza do łóżeczka i sam zasnął za małą chwilkę. ❤️
Malutki rano śpi dłużej, bo z karmieniem koło 5 rano śpi później nawet do 09:30.. Tylko ja nie śpię, bo mam Motylka do odprowadzenia do przedszkola. A więc mam pobudkę o 7 rano.
***
Także widzicie po chwilach ekscytacji nadszedł czas na troszkę zmartwień, ale wciąż cieszę się z maleństwa i jestem szczęśliwa.
Kolejne dziecko wnosi wiele zmian do domu.
A ja sama muszę przywyknąć do zwiększonej maksymalnie liczby obowiązków.
Stosy prania zasypują nam całe piętro, a w zlewie leżą brudne garnki. Ale kto by się tym martwił. ;P ;)
Najważniejsze to zdrowe i szczęśliwe dzieci.
Powoli łapę jakiś rytm dnia codziennego i myślę, że z czasem będzie zdecydowanie lepiej. Odwyklam już do wielu rzeczy przy Motylku i było wygodnie, bo sama już wiele robiła no i wciąż robi.

Odezwę się wkrótce.
Trzymajcie kciuki za jutro na kontroli.