sobota, 19 listopada 2016

Niedługo 2 latka Motylka...

Witajcie Moje Drogie...

Dawno nie pisałam, myślałam sobie, że "przecież nikt mnie i tak nie czyta..".
Dopiero kilka dni temu po mailu jednej z Was.. postanowiłam się odezwać.

U nas właściwie wszystko w porządku.
Amelka rośnie, w marcu stanie się 2latką.. jak ten czas zleciał to nawet nie wiem.!
Apropo Motylka.. właśnie biega po salonie ze swoją wiertarką..
Zmieniła się bardzo, dużo mówi, jeszcze po swojemu, potrafi się gniewać, ale też często robi na złość. ;) to po mnie!
Kocham, gdy podchodzi i tuli się sama do mnie.. albo, gdy sama daje mi SOCZYSTE buziaczki.. bo wciąż się slini jeszcze, kiedy ma cykusia.
Nadal czekamy na trójki, już widoczne jednak jeszcze rosną.
Amelka uwielbia inne dzieci, szczególnie małego synka Krzyśka siostry, któremu sama chce konieczne dawać smoczka.. 

Zastanawiamy się, ale jednak było dużo spięć między nami i musimy odbudować troszkę niektóre drobne relacje. ;) bo przecież chcemy, aby było lepiej. 

Wciąż spieramy się między sobą o dziecko. Ja bym chciała dziewczynkę, a mąż chłopczyka.
Ajj.. chyba nie dojdziemy do porozumienia.. :)
W domu mieszkamy już troszkę, bo od kwietnia. Przyzwyczajam się do owadów, których tutaj zdecydowanie więcej, do myszek, jaszczurek.. są jak oswojone.
A ostatnio mamy plage kotów od sąsiadów, bo mają małe i spodobało im się nasze podwórko. 

Mąż ogólnie dba o mnie jak nigdy..
Kupuje kwiaty bez okazji, zmienił się bardzo póki co na samo dobre, wszystko robi razem ze mną.
Dziś zostawiamy Małą u moich rodziców, bo jutro oboje mamy dniówki i jedziemy do kina, restauracji, na zakupy we dwoje..
Taki nasz czas.

W domu dużo zrobione, a w przyszłym roku duża łazienka jak finansowo damy radę.
Centralne ogrzewanie jest, a to najważniejsze.
Po prostu żyjemy.

Nowa praca nie jest już taka nowa. Menedżer czasem dużo wymaga, ale w końcu jest właśnie od tego.
Koleżanki są w porządku, jedna bardziej w porządku, taka bardziej bliska! :)
Do grudnia jestem na pierwszej umowie, a dalej.. zobaczymy.

Praca psychicznie bardziej ciężka, bo trzeba 12 godzin miec milion rzeczy w niej, o których trzeba pamiętać, ale poza tym fizycznie odpoczywam i nie wracam zmęczona jak kiedyś do domu.
Amelki chrzestny spodziewa się syna, będzie w styczniu, więc lada chwila. Amelka znowu będzie mieć kolejnego kuzyna, a może niedługo swoje rodzeństwo? Ale na spokojnie...

W miarę możliwości postaram się wrócić. Muszę tylko swój laptopik naprawić w końcu, bo pisać z telefonu ciężko tak.. ;)


Pozdrawiamy!