piątek, 17 lutego 2017

Promyk nadziei jest zawsze...

Witajcie Kochane!
Strasznie mi głupio, że Was tak bardzo zaniedbałam. Nie mam nic na swoje wytłumaczenie poza zupełnym brakiem czasu.
Wydaje mi się też, że wszystko przez przeprowadzenie się do nowego domu. Przybyło obowiązków.
Kolejnym faktem jest to, że mój mały laptopik w rozsypce, bo ciągle szkoda mi pieniędzy na nową część, aby chodził szybko.
Drugi laptop (męża z resztą) leży na poddaszu, bo tam drukarka i "biuro domowe" męża, a ja z malutką rzadko tam chodzę z różnych względów bezpieczeństwa chociażby. 

A więc co u nas...
Mieszkamy na wsi z jedną ulicą i jedynymi bliskimi sąsiadami, których w sumie i tak nie znam.
Mieszkają tacy młodzi z synkiem w podobnym wieku do Ameluni i starszą córką i ich rodzice. Młodych nie zban, a starsi sami sieez nami poznali ;) ciekawscy jak to na wsi bywa.
Wioska ogólnie z 80 domami, gdzie myślę pół na pół młodszych i starszych ludzi. Bo dzieci troszkę jest jednak.
Koło gospodyń wiejskich jest, dom ludowy.. Nawet sąsiad paczkę od wsi dla małej na Mikołaja przyniósł.
Początkowo zabawni byli wiejscy "zombie", ale już nie raz jakiś wszedł mi pod koła i już mnie nie bawią tak jak drażnią.
Mąż całą zimę robił coś na podwórku, wiadomo.. chcemy po swojemu..
W planach domek z drewna, zjeżdżalnia i piaskownica, a obok trampolina dla Amelci.
Huśtawka z drewna już jest od zeszłego roku. 

Postanowiliśmy zapisać Amelkę do punktu przedszkolnego dwa km od domu. 
Zapisują takie dzieciaki, a w przedszkolu powiedzieli NIE, bo będzie miała we wrześniu 2 i pół roku dopiero.
W punkcie przedszkolnym jest do 10 dzieci. Ponoć chodzi już dziewczynkanw Ameluni wieku, tylko jest też jej starszy brat - i zupełnie się jej podoba. :)
Nawet pampersa może jeszcze mieć, bo to nie problem.
Myślę, że będzie dobrze. Od 8.00 do 13.00 później będą odbierać ją babcia albo dziadek - rodzice męża, bo też całkiem blisko mieszkają. 

Poza tym malutka rośnie, dużo mówi.
Jest wesoła, otwarta dla innych z rodziny, mało płacze, raczej nie choruje.
Cudownie woła za mną : "mamaaa, mammaa.." :) za tatą też.
Sporo siedzimy w domu, bo zawsze jest coś do zrobienia, ale na zmianę z mężem bawimy się z małą, uczymy ją nowych rzeczy, wszystko pokazujemy.
Niestety wpadło nam kilka dni temu brzydkie słowo: "jebe" ;) nie wiem, wydaje mi się, że z tv gdzieś załapała.
Oby szybko zapomniała.
Amelka to mój skarbek, promyk każdego dnia, sens mojego życia. :)
I wcale nie mąż dla mnie powinien być ważniejszy jak ktoś mi tu kiedyś napisał, ale właśnie córka, bo mąż towarzyszy mi w jakiejś części mojego życia, ale to córka jest wszystkim. 

To ona sprawia, że każdy dzień jest piękny i wyjątkowy. Nie mąż :)
Jak pisałam pracę zmieniłam i nie żałuję nadal. Dostałam umowę na czas nieokreślony. Teraz przejdę do innego działu, bo będę pracować w swoim zawodzie.
Jest dobrze :-)

Zaplanowaliśmy wakacje.
Dwa tygodnie na Malcie.
Kupiliśmy już bilety.
W końcu odpoczniemy.
To będzie nasz czas.




A tutaj część mojej córeczki...