niedziela, 4 sierpnia 2019

Sprawa adopcyjna i po sprawie...

Dawno mnie nie było, ale wierzcie mi.. Bycie mamą dwójki dzieci to już jest coś. ;)
I tak całkiem serio..
Od kiedy nasz Księciunio jest z nami (2 miesiące) mam mało czasu i brak mi doby.
Nasz mały szkrab średnio pozwala zająć mi się czymś innym, niż On sam. Potrzebuje dużo bliskości, przytulania. Nie lubi kiedy się oddalam.
Czas biegnie, a jak napisałam w tytule postu nawet nie wiem kiedy zleciał nam czas do sprawy o przysposobienie naszego synka.
Jesteśmy już oficjalnie rodziną 2+2 i jestem bardzo szczęśliwa.
Kiedy odbiorę odpis z sądu dostarczymy go do OA i tam nasza teczka.. Zostanie zamknięta.. Bo chcieliśmy być czteroosobową rodziną i tak zostanie :)
Zamykając teczkę, my jako rodzina otworzymy nowy czas dla nas i tylko dla NAS.
Co ma być to będzie.
Sprawa o przysposobienie wydawała się być formalnością, a jednak towarzyszył stres i myślę sobie, że jest on jednak nieunikniony w takich sprawach.
Najważniejsze, że sędzia orzekła tak jak chcieliśmy z całych sił i tylko to się liczy przecież.
Minęły dwa miesiące jak wspomniałam wcześniej od złożenia wniosku o przysposobienie do sprawy.
W naszym przypadku nie było żadnych problemów, ponieważ syn miał już uregulowaną sytuację prawną, mógłby być też z nami już, gdy miał 4 miesiące. Niestety OA musiał zaproponować malutkiego 3 innym rodzinom, które mają biologiczne rodzeństwo..
Tak zeszło dwa miesiące. Szkoda, ale najważniejsze - jest z nami i to się liczy.mial być nasz od samego początku i jest! :)
***



Jak wspominałam mieliśmy się wybrać nad morze na ślub męża siostry i byliśmy. Spędziliśmy super czas, choć było to zaledwie kilka dni.
Motylek wybrał się troszkę wcześniej z babcią, a środkiem transportu był pociąg.
Córcia nasza była zachwycona, ale zachwyt ponoć trwał chwilę, bo później zasnęła (podróż w nocy).
Drogę powrotną wybrała Też z babcią i jeszcze dziadkiem, który jechał z nami wcześniej samochodem.


***
Synek po przyjeździe do nas miał zapalenie oskrzeli, niestety zaraz po powrocie z nad morza zapalenie oskrzeli pojawiło się delikatne ponownie.. Znów miał inhalacje.
Teraz w czwartek w końcu udało nam się szczepienie, które odwlekło się od maja.
Niestety w nocy z poniedziałku na wtorek noc była kiepska, bo, Księciunio miał szczekajacy kaszel i nie mógł spać, ciągle się budził z atakami kaszlu i nie mógł złapać oddechu przez to.
Z samego rana zabrałam dzieci i pojechałam do PANI Doktor.
Okazało się, że znowu mamy obturacyjne zapalenie oskrzeli, które pojawiło się od krtani i to błyskawicznie, ale jednak..
Znów dostaliśmy Nebbud i Berodual :(

W piątek wizyta kontrolna.
Na wizycie okazało się, że krtan w porządku, ale oskrzela słychać jeszcze gorzej i zwiększone inhalacje z dwóch razy dziennie do 5x dziennie. :(
Dziś mamy niedzielę i jakoś wcale nie wydaje mi się, żeby słychać było mniej, bo churczy bardzo i po niedzieli jak się nie zmieni to znowu pójdę.
Może to co poprzednio tym razem nie wniesie zmian.
Ale oby się poprawiło.. To znaczy kaszlu jest mniej, ale churczy, są szmery jakieś i słychać to tak normalnie.
Az się boję września, kiedy Motylek pójdzie do przedszkola i zacznie przynosić zarazki do domu. Ehh..
Poza tym staram się uważać na synka, dbam o to dokładnie. Zmieniam mu kilka razy dziennie ubranko, bo często jest mokry i poci się bardzo.
Czy Wasze maluchy też mają problem z poceniem się?
Bo ja mam wrażenie, że Motylek się tak nie pocił, a Księciunio jednak dość mocno odczuwa gorące dni. Tylko u niego wystarczy trochę cieplej, że jest i już jest mokry.
Witaminę D bierze każdego dnia.



***
Przeżywamy Motylkowy bunt, zależy od dnia.
Bywa różnie.
Mała jest zazdrosna, co było wiadome i nie dało się uniknąć.
Czasem jej zachowanie doprowadza mnie do śmiechu, ale czasem jestem zła.
Kiedyś poprosiłam, aby spojrzała na brata siedzącego w wózku, bo ja byłam w kuchni.. Czyli widziałam ich, bo to jedno pomieszczenie właściwie.
Motylek bawiła się na dywanie zabawkami, a synek patrzył. W pewnej chwili spojrzałam, a ona podeszła i odwróciła go w drugą stronę, żeby nie widział ani jej, ani nawet mnie. ;)
Kilka dni temu zasłaniała mu uszy, żeby nie słuchał jej piosenek ;)
Oczywiście staram się z nią dużo rozmawiać tłumaczyć i nie pozostaje to bez odzewu.


***
Liczę, że z czasem będę miała więcej czasu i częściej będę tutaj.
Jeśli ktoś jeszcze czeka na wpisy :)
Ja nie udzielam się, ale czytam co u Was, tych aktywnych, gdy mogę ;)
***
8 miesiąc życia naszego synka.
-brak ząbków
-pierwszy raz podniósł się na rączkach i kolanach na dłużej
-zaczął pięknie być brawo
-od dawna reaguje już każdorazowo na swoje imię
-uwielbia, kiedy mówię noski eskomoski i daje nosek, żeby się miziać nosami
-otwiera buzię i kieruje się w moja stronę jak powiem "daj mamie buziaczka".

***

To tak na szybko.. Poza tym jest niesamowicie cudownym i uśmiechniętym skarbem, który kocham ponad wszystko.
Motylek i Księciunio to moje dwa cudowne skarby, które kocham ponad wszystko ❤️😁😊😍
Rodzeństwo...








6 komentarzy:

  1. Cudowne wieści😍 mam nadzieję, że zazdrość Motylkowi szybko minie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. MamaPedagog też mam taką nadzieję, czasem jest to komiczne, a czasem takie trochę też i smutne. Wiadomo było, że zazdrość będzie. Poświęcam większość czasu malutkiemu, a Motylek jest na drugim planie jednak. Szczególnie teraz, kiedy malutki chory.
    Ale będzie przecież dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli kolejny raz ma problem z oskrzelami/ plucami to może mieć alergię na mleko... U nas dziecko tak miało i potem na etapie 3 lat weszło w astmę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio?
      U nas oskrzela są niby powikłaniami po przebytym krztuścu, kiedy był malutki.
      Jutro dowiem się co jest. Będziemy, na kontroli.
      Mam zaufanie do naszej Pani doktor, ale czasem.. Sama już nie wiem.
      Zobaczymy.
      Dziękuję za podpowiedź.

      Usuń
    2. moj syn mial krztusiec- zachorowal jak mial 8 miesiecy.nie mial zadnych skutkow...ale ja bardzo dlugo trzymalam diete. jesli dziecko ma astme to napewno trzeba trzymac diete- bez nabialu i glutenu. w sensie mleko modyfikowane dla alergikow.- wiem co mowie - 5 lat sie meczylismy. moja siostra wyprowadzila corke z astmy dzieki diecie i ziolom. lekarze lecza sterydami ale one nie lecza tylko zaleczaja- czyli tylko na chwile dzialaja. potem rozwija sie rozna alergia. polecam ci mocne wzmacnianie probiotykami przez dluzszy czas i duzej dawce. i diete eliminacyjna.
      dzieci po traumie moga miec astme i alergie bo przezycie odrzucenia powoduje u nich oslabienie odpornosci.
      a lekarz moze byc fajny ale nie miec szerszej wiedzy w tej sprawie. - ja wyleczylam moje dzieci z bardzo ciezkiej alergii dieta i suplementami. żadnej koleżance ktora szla na lekach sie to nie udalo.
      pozdrawiam

      Usuń
  4. sprawdziłabym też refluks. Mój Synek miał zapalenia płuc chyba cztery w pierwszym roku zycia, z czego tylko jedno, kiedy juz trafił do nas.Potem staraliśmy się leczyć naturalnie. Zwrócono mi tylko uwagę, że po inhalacjach trzeba oklepywać plecki (są filmiki na yt)i płukać buzię, jeśli to sterydy. Życzę zdrówka;*

    OdpowiedzUsuń