Suwaczek z babyboom.pl

czwartek, 20 września 2018

Czy ktoś nas jeszcze czyta?

Ostatnie dni spędzamy we dwie.
Ja choruje z powodu silnych bólów kręgosłupa,  które coraz bardziej mnie martwią. A Amelka choruje, bo jest przeziębiona. Zaczęło się przedszkole i choroby też. Jutro obie idziemy do lekarza.
Małej coraz bardziej dokucza ciągły brak taty. Normalnie jest z nami cały czas, a od czerwca pojawia się w piątki wieczorem i wyjeżdża w niedziele pod wieczór. Także tyle mamy z taty.
Wraca dopiero w listopadzie, a Motylkowi się bardzo tęskni. :(
Staram się jakoś zajmować nasz czas, ale jest już przecież na tyle duża, że brakuje jej jednak taty i kropka.
Tak czy inaczej damy radę. :)

***

Zdałam sobie sprawę z tego jak bardzo ciężko o przyjaciół w tych czasach. Czy kiedyś miałam prawdziwą przyjaciółkę ?
Nie, nie miałam.
Takie zadałam sobie pytanie w ostatnim czasie i stwierdziłam to, co Wam napisałam.
Może smutne to i miło było by mieć taką, ale jakoś nigdy nie spotkałam. :)
Rodzeństwa też nie mam.. Więc jestem zupełnie sama.
A i oczywiście mam mojego cudownego Motylka :)
A o przyjaźni wspominam, bo ciekawa jestem czy każda z Was tu ma przyjaciółkę  :) ?
I naszło mnie w ostatnim czasie.. Odwiedziłam koleżankę po 2 latach nie spotykania się.. Dowiedziałam się, że jest w ciąży.. 7 miesiącu. I bardzo się z nią cieszę, ale przykro mi, że dopiero się dowiedziałam.  Zawsze uważałam, że jest moją przyjaciółką. Myliłam się. Wniosek nie tylko z tej sytuacji, ale z wielu właśnie z czasu dwóch lat... :)

A tu.. Ktoś nas jeszcze czyta... hallo?  :)







poniedziałek, 10 września 2018

Druga adopcja i kolejne dni w przedszkolu...

Nasz mały Motylkowy przedszkolak ma się świetnie.  W przedszkolu coraz lepiej i oby tak zostało, bo najbardziej to chyba ja przeżywałam to wszystko.. ten płacz i prośby  abym jej nie zostawiała. Chodziłam cały tydzień przygnębiona, chociaż piątek już był lepszy zdecydowanie.
Obyło się bez płaczu i Motylek był w przedszkolu zadowolony.. dzisiaj po weekendzie miałam obawy, bo jak wiemy z dzieciakami bywa różnie. Na szczęście było dobrze i jutro też chce do przedszkola.

Źle tak czekać w zawieszeniu na ten telefon.. na szczęście jeszcze około półtora miesiąca tylko.. mało i dużo .. po powrocie męża ze szkolenia chciałabym ponownie udać się do Ośrodka Adopcyjnego, aby potwierdzić .. że JESTEŚMY W 100% GOTOWI.
Czekamy na synka do 1.5 roku.. od około listopada ubiegłego roku .. liczę, że szybko zadzwoni telefon.  Cieszę się  że nasz OA tak sprawnie działa.

Dzisiejszy dzień- droga z przedszkolka...

Dzisiejszy zakup w Biedronce .. miała być posciel zamiast kocyka i podusi, ale jest fatalnej jakości.. :(

sobota, 8 września 2018

Przedszkolak 2018 , słowo "adopcja" :)

Chociaż nie zdaje sobie jeszcze sprawy ze znaczenia tych słów jak my dorośli to już poruszamy ten temat i słowo "adopcja" nie jest obce w naszym domu, oj nie.
Jak od początku deklarowaliśmy powiemy dziecku, że jest adoptowane.. Nie wiem w jaki sposób Wy to robicie.. u nas wygląda to tak, że czytam naszej małej bajkę/ wierszyk o sówkach jaką napisałam jeszcze na szkoleniu w OA.. mówię jej , że adoptujemy braciszka.
A Motylek już dzisiaj sama potrafi odpowiedzieć na pytania:
Ja: "A.. co jesteś córeczko?"
Motylek: "Adoptowana jestem"
Ja: "Czym Cię mama urodziła "
M:"Serduszkiem"
Ja:"skąd Cię przywieźliśmy ?"
M:"ze szpitalka!"
Mniej więcej tak to wygląda. Motylek mówi  że braciszka urodzi inna Pani i też go przywieziemy ze szpitalka, że go adoptujemy.
Moja mała, mądra dziewczynka :)

Przedszkole jest ok.. jest na wsi. Dzieci jest 8 w tym roku.. a więc to właściwie dobrze. Panie poświęcają więcej czasu i uwagi jak jest mało dzieciaków.
Pierwsze dni były ciężkie, ale już w piątek obyło się bez płaczu :)
Zobaczymy jak będzie w poniedziałek:)

Tymczasem mama Motylka rozchorowała się i szczerze mówiąc wcale nie bawi mnie mój stan. Nie mogę spać, chodzić .. ciągle boli mnie odcinek lędźwiowy kręgosłupa i to nie ma żartów . Na noc biorę silne leki i wciąż nie dzieje się lepiej. Zobaczymy, co dalej...

Poniżej kilka zdjęć ..






czwartek, 30 sierpnia 2018

Motylek idzie do przedszkola...

Czas biegnie wciąż jak szalony i dopiero był czerwiec, a teraz mamy prawie wrzesień :)
Jesteśmy zdrowi, wracamy do Was , bo i więcej siedzenia w domu będzie ...
U nas wszystko w porządku, faktem jest, że małżonek szanowny w szkole jest, więc przyjeżdża w weekendy, ale dajemy radę . Byle do końca października i później zgłosimy gotowość w OA.
Niech tylko wróci .
Motylek rośnie, jest niesamowicie bystra i mądra. Pięknie mówi i maluje :)
Lada chwila nowy rok szkolny, przedszkolny.. zakupy zrobione, w tym roku pełną parą idziemy do przedszkola i to już bez odwrotu.
Nasza mała idzie do przedszkola przy szkole podstawowej na wsi , mieszkamy we wsi obok.
Przedszkole to dwie salki i łazienka, ale myślę sobie, że wystarczające jak na 15 dzieci. :)
Rok temu nie udane podejście mieliśmy .. mam nadzieję, że ten rok będzie dobry. 
Widzę już po Motylku, że jest inna i zdecydowanie bardziej otwarta na znajomości. Sama woła radośnie, że idzie do przedszkola i będzie mieć koleżanki.  Jeszcze kilka miesięcy temu nie chciała.
Ach zobaczymy... a jak to u Was?

Motylek w zoo...

Dzisiejsza poranna kawa.. Powietrze rano jest już takie fajne, zapach jesieni? :) A w tle domek Motylka zrobiony przez mojego szanownego męża .. :)

Motylek z papużką... :)

Motylek z kuzynem.. :)

Mały ogrodnik..

Zestaw przedszkolaka.. ;)

Pomocnica...

A tu wspomnienia z wakacji, bo sezon basenowy jest już zakończony :)


Niebawem odezwiemy się ponowne!


czwartek, 7 czerwca 2018

Nie czekamy już na syna...

Witajcie...

Jak napisałam niestety nie oczekujemy już syna. Zmieniły się plany, mąż wyjeżdża służbowo i niestety na 3 miesiące .. a co będzie dalej.. nie wiemy.
Czułam, że tak będzie .
Poinformowaliśmy OA,  że musimy zrezygnować /  zawiesić oczekiwania.

Poza tym zostaje sama ze wszystkim.. i najgorsze, że nie bardzo mam z kim młodą zostawiać każdego dnia jak pracuje.

Dam radę . Cóż . :)

Pozdrawiamy...


wtorek, 22 maja 2018

Motylek nam wyrósł i z małej dziewczynki stał się mądrą dziewczynką, która jest bardzo radosna, pomocna i wnosi w nasze życie ogromy radości. 
Często brakuje nam odpowienich ilości czasu, aby spędzać go z nią, ale tak właśnie chyba wygląda życie większości osób w tych czasach. 
Ja jako Motylkowa Mama postanowiłam kontynuować studia i mam przed sobą jeszcze kolejny rok.
Pracuję w zawodzie i stało się to konieczne.
Mąż pracuje jak pracował, a dużo czasu spędza też na podwórku.. dba o krzewy, rośliny.. ale też buduje domek naszemu Motylkowi :)
Dobrze nam się żyje na naszej wsi z daleka od miast, męczące są tylko dłuższe dojazdy do pracy.
Amelka oczekuje braciszka i już się nie może doczekać.  Kto nas śledzi ten wie, że trochę tego czasu już czekamy i nawet dzisiaj dzwoniłam do OA , jednak nie dowiedziałam się zupełnie nic sensownego, a za chwilę wakacje i OA też zwalnia rytm pracy i to bardzo. :(
Także straciłam nadzieję, że w wakacje a nawet przed nimi poznamy naszego synka.

Amelcia ostatnimi czasy uczy się jeździć na hulajnodze, chociaż nasze podwórko nie pomaga, bo jest z górki lub pod górkę. 
Jest wesoła, radosna i pełna energii.. nie choruje prawie wcale póki co. 
Tylko w październiku byliśmy w szpitalku, a tak to odpukać cisza.

A co będę pisać.. same zobaczcie.. :)

I tak na koniec.. nie potrafię zrozumieć niektórych ludzi na tym świecie.. nie wiem jak można nie kierować się dobrem dzieci.. - piszę tu o oknach życia.. - to, co się wyprawia.. osoby, które wpadły na pomysł wydłużenia czasu MB powinny puknąć się w czoło.. nie mają o niczym zielonego pojęcia i biorą za coś, co działa prawidłowo. Dla mnie to krzywda dla dzieci jednym słowem.  A coś o tym jednak wiem. :/

Zdjęcia...