Motylek nam wyrósł i z małej dziewczynki stał się mądrą dziewczynką, która jest bardzo radosna, pomocna i wnosi w nasze życie ogromy radości.
Często brakuje nam odpowienich ilości czasu, aby spędzać go z nią, ale tak właśnie chyba wygląda życie większości osób w tych czasach.
Ja jako Motylkowa Mama postanowiłam kontynuować studia i mam przed sobą jeszcze kolejny rok.
Pracuję w zawodzie i stało się to konieczne.
Mąż pracuje jak pracował, a dużo czasu spędza też na podwórku.. dba o krzewy, rośliny.. ale też buduje domek naszemu Motylkowi :)
Dobrze nam się żyje na naszej wsi z daleka od miast, męczące są tylko dłuższe dojazdy do pracy.
Amelka oczekuje braciszka i już się nie może doczekać. Kto nas śledzi ten wie, że trochę tego czasu już czekamy i nawet dzisiaj dzwoniłam do OA , jednak nie dowiedziałam się zupełnie nic sensownego, a za chwilę wakacje i OA też zwalnia rytm pracy i to bardzo. :(
Także straciłam nadzieję, że w wakacje a nawet przed nimi poznamy naszego synka.
Amelcia ostatnimi czasy uczy się jeździć na hulajnodze, chociaż nasze podwórko nie pomaga, bo jest z górki lub pod górkę.
Jest wesoła, radosna i pełna energii.. nie choruje prawie wcale póki co.
Tylko w październiku byliśmy w szpitalku, a tak to odpukać cisza.
A co będę pisać.. same zobaczcie.. :)
I tak na koniec.. nie potrafię zrozumieć niektórych ludzi na tym świecie.. nie wiem jak można nie kierować się dobrem dzieci.. - piszę tu o oknach życia.. - to, co się wyprawia.. osoby, które wpadły na pomysł wydłużenia czasu MB powinny puknąć się w czoło.. nie mają o niczym zielonego pojęcia i biorą za coś, co działa prawidłowo. Dla mnie to krzywda dla dzieci jednym słowem. A coś o tym jednak wiem. :/
Zdjęcia...
wtorek, 22 maja 2018
sobota, 31 marca 2018
niedziela, 4 lutego 2018
Wieści od Motylków
Obiecałam odezwać się w niedalekim czasie, ale jak zwykle wszystko idzie jak krew z nosa, a ja oczywiście nie wspominając mam totalnego lenia :) mój mąż szanowny dodał by tu, że "Przecież nic nowego!" ;)
Czas nieubłaganie biegnie bez końca, dni mijają i za miesiąc nasz Motylek skończy trzy latka. Nawet nie wiem kiedy to zleciał ten cały czas.
Mała już nie jest taka mała, wyrosła nam pięknie, zdrowa i poza jednym szpitalnym incydentem ominęły nas jak na razie takie sytuacje.
Pięknie wszystko mówi, a dzisiaj nawet powiedziała mi przed moim wyjściem do pracy: "Mamuś musisz być ostrożna" :)
Często tak mówi, np kiedyś do męża podeszła i mówi (był w garażu) "Tatuś coś się zatłukło i majtwiłam się o Ciebie" <3
Poza tym ma upodobania inne od dziewczynek, bo lubi pistolety, strzelanie, ale też bawi się w Doktor Dosie z Kliniki dla pluszaków :)
Choć chyba najbardziej przypadli jej jednak do gustu Pidżamersi :D
Ja wciąż pracuję tam, gdzie pracowałam, ale szukam czegoś w zawodzie. Jeśli słowo "szukam" jest odpowiednim, bo dopiero wybieram się na przechadzkę z CV.
Zaliczyłam pierwszy semestr (robię mgr) jeszcze trzy przede mną.
Mam nadzieję, że szybko zleci, bo niestety wyjeżdżam co dwa tygodnie w soboty rano (ew. w nocy) do Lublina (około 220 km), a tam śpię z sob/ndz z koleżankami z miasta tu ode mnie :)
Tęsknię zawsze za domem (i tu wtrącił by mój mąż , że akurat tęsknię - imprezuję, szaleję i nie wiadomo co jeszcze robię!) ;)
Ehh...
Amelka jest niesamowita i choć potrafi też doprowadzać mnie do szaleństwa z nerwów to kochamy ją ponad wszystko.
Jest bystra, dużo dopytuje.. i najważniejsze - mamy za sobą sprawy kibelkowe. Wydaje się, że wszystko się ustabilizowało i histerie z nie robieniem kupek mamy za sobą.
Pięknie woła na kibelek (czyt. duży kibel) i trzeba lecieć z nią biegiem, aby zdążyć jeszcze, ale najważniejsze, że pampers został tylko na noc.
Swoją drogą do jakiego czasu zakładałyście swoim pociechom pampersa na noc ? I czy dajecie coś do picia?
Dzwoniłam przedwczoraj do OA. Cisza póki co, choć oczekujących drugi raz na dziecko rodzin jest mało. Niestety cisza z dzieciakami póki co.
I z jednej strony to dobra wiadomość patrząc z innego punktu, a jednak dla nas rodziców oczekujących to nie do końca fajnie. :(
Czekamy więc nadal .
Drażni mnie fakt , że mąż upiera się z pójściem na macierzyński - ja wolałabym pójść. Nie wyobrażam sobie chodzić do pracy , kiedy dwoje dzieci będzie w domu, a w ogóle sobie nie wyobrażam takiej sytuacji i nie wiem jak mu wmówić, że jego pomysł jest zły.
Ja chciałabym tym macierzyńskim zakończyć swoją pracę w obecnej pracy i przed końcem macierzyńskiego odszukać sobie czegoś sensownego w zawodzie. Byłabym już po mgr itd...
Obiecałam zdjęcia, znalazłam w tel kilka nadających się...
Czas nieubłaganie biegnie bez końca, dni mijają i za miesiąc nasz Motylek skończy trzy latka. Nawet nie wiem kiedy to zleciał ten cały czas.
Mała już nie jest taka mała, wyrosła nam pięknie, zdrowa i poza jednym szpitalnym incydentem ominęły nas jak na razie takie sytuacje.
Pięknie wszystko mówi, a dzisiaj nawet powiedziała mi przed moim wyjściem do pracy: "Mamuś musisz być ostrożna" :)
Często tak mówi, np kiedyś do męża podeszła i mówi (był w garażu) "Tatuś coś się zatłukło i majtwiłam się o Ciebie" <3
Poza tym ma upodobania inne od dziewczynek, bo lubi pistolety, strzelanie, ale też bawi się w Doktor Dosie z Kliniki dla pluszaków :)
Choć chyba najbardziej przypadli jej jednak do gustu Pidżamersi :D
Ja wciąż pracuję tam, gdzie pracowałam, ale szukam czegoś w zawodzie. Jeśli słowo "szukam" jest odpowiednim, bo dopiero wybieram się na przechadzkę z CV.
Zaliczyłam pierwszy semestr (robię mgr) jeszcze trzy przede mną.
Mam nadzieję, że szybko zleci, bo niestety wyjeżdżam co dwa tygodnie w soboty rano (ew. w nocy) do Lublina (około 220 km), a tam śpię z sob/ndz z koleżankami z miasta tu ode mnie :)
Tęsknię zawsze za domem (i tu wtrącił by mój mąż , że akurat tęsknię - imprezuję, szaleję i nie wiadomo co jeszcze robię!) ;)
Ehh...
Amelka jest niesamowita i choć potrafi też doprowadzać mnie do szaleństwa z nerwów to kochamy ją ponad wszystko.
Jest bystra, dużo dopytuje.. i najważniejsze - mamy za sobą sprawy kibelkowe. Wydaje się, że wszystko się ustabilizowało i histerie z nie robieniem kupek mamy za sobą.
Pięknie woła na kibelek (czyt. duży kibel) i trzeba lecieć z nią biegiem, aby zdążyć jeszcze, ale najważniejsze, że pampers został tylko na noc.
Swoją drogą do jakiego czasu zakładałyście swoim pociechom pampersa na noc ? I czy dajecie coś do picia?
Dzwoniłam przedwczoraj do OA. Cisza póki co, choć oczekujących drugi raz na dziecko rodzin jest mało. Niestety cisza z dzieciakami póki co.
I z jednej strony to dobra wiadomość patrząc z innego punktu, a jednak dla nas rodziców oczekujących to nie do końca fajnie. :(
Czekamy więc nadal .
Drażni mnie fakt , że mąż upiera się z pójściem na macierzyński - ja wolałabym pójść. Nie wyobrażam sobie chodzić do pracy , kiedy dwoje dzieci będzie w domu, a w ogóle sobie nie wyobrażam takiej sytuacji i nie wiem jak mu wmówić, że jego pomysł jest zły.
Ja chciałabym tym macierzyńskim zakończyć swoją pracę w obecnej pracy i przed końcem macierzyńskiego odszukać sobie czegoś sensownego w zawodzie. Byłabym już po mgr itd...
Obiecałam zdjęcia, znalazłam w tel kilka nadających się...
czwartek, 11 stycznia 2018
Nadal czekamy na synka
Witajcie...
Nie zaglądam, a wszystko powoduje czas, który biegnie jak szalony.
Chciałabym Wam tak wiele napisać...
Nie wiem, nie mam pojęcia ile z Was śledzi jeszcze nasze losy, czy w ogóle czeka ktoś na nowy wpis.
Nie mam kiedy pisać, ponieważ w pracy za sobą mam kamerę, nie chcę aby widział ktoś , że prowadzę blog. W końcu jest tylko dla wybranych ;)
***
Amelka wyrosła na dużą dziewczynkę, obiecuję wstawić zdjęcia jak będę mogła.
W marcu będziemy świętować już przecież 3 latka naszej lali :)
Jest niesamowita, zaskakuje nas swoimi tekstami, wyłapuje wszystko dookoła jak to dzieci w jej wieku.
Niestety do przedszkola nie chce chodzić. Dzieci są brzydkie ;)
Nie chodzi.
Niestety nadal śpi i chodzi też w pampersie... jak chce 2 to jest płacz, zatrzymywanie, a jedyna opcja to "paka" (czyt. pampers). Ciężko mi z tym walczyć. Ehh...
Amelka domaga się brata, dopytuje, dzieli w swoim pokoju zabawki dla "bjaciszka" :)
Wstawię zdjęcia i napiszę coś więcej za kilka dni.
***
Jak tytuł wskazuje - czekamy - jesteśmy ponownie po testach psychologicznych, wizycie w domu, złożeniu wszystkich papierów i czekamy.
Czekamy na TEN telefon - już od sierpnia przecież jak wspominałam.
Wczoraj się przypominaliśmy - nadal cisza - cierpliwie czekamy.
Naszą decyzją czekamy na synka do 1.5 roku. :)
A co przyniesie bocian?
Czas pokaże.
:)
<3
Nie zaglądam, a wszystko powoduje czas, który biegnie jak szalony.
Chciałabym Wam tak wiele napisać...
Nie wiem, nie mam pojęcia ile z Was śledzi jeszcze nasze losy, czy w ogóle czeka ktoś na nowy wpis.
Nie mam kiedy pisać, ponieważ w pracy za sobą mam kamerę, nie chcę aby widział ktoś , że prowadzę blog. W końcu jest tylko dla wybranych ;)
***
Amelka wyrosła na dużą dziewczynkę, obiecuję wstawić zdjęcia jak będę mogła.
W marcu będziemy świętować już przecież 3 latka naszej lali :)
Jest niesamowita, zaskakuje nas swoimi tekstami, wyłapuje wszystko dookoła jak to dzieci w jej wieku.
Niestety do przedszkola nie chce chodzić. Dzieci są brzydkie ;)
Nie chodzi.
Niestety nadal śpi i chodzi też w pampersie... jak chce 2 to jest płacz, zatrzymywanie, a jedyna opcja to "paka" (czyt. pampers). Ciężko mi z tym walczyć. Ehh...
Amelka domaga się brata, dopytuje, dzieli w swoim pokoju zabawki dla "bjaciszka" :)
Wstawię zdjęcia i napiszę coś więcej za kilka dni.
***
Jak tytuł wskazuje - czekamy - jesteśmy ponownie po testach psychologicznych, wizycie w domu, złożeniu wszystkich papierów i czekamy.
Czekamy na TEN telefon - już od sierpnia przecież jak wspominałam.
Wczoraj się przypominaliśmy - nadal cisza - cierpliwie czekamy.
Naszą decyzją czekamy na synka do 1.5 roku. :)
A co przyniesie bocian?
Czas pokaże.
:)
<3
czwartek, 3 sierpnia 2017
Złożyliśmy komplet dokumentów w Ośrodku Adopcyjnym
Więc cóż... Motylkowa rodzina oczekuje na "braciszka" :)
Dzisiaj rano szybko wyjechaliśmy do OA, bo mamy 65 km, a więc mąż ledwo wrócił z pracy rano, wziął prysznic, a my gotowe czekałyśmy :)
Amelunia od rana wykrzykiwała, że "jedziemy po bjaciszka Pjotjusia!!" :)
W Ośrodku Adopcyjnym Pani poinformowała nas, że przyjmie nas Pani M. zamiast Pani A.
Złożyliśmy komplet dokumentów, wszystko było w porządku.
Odbyliśmy miłą rozmowę, dowiedzieliśmy się również, że wybór synka powoduje, że będziemy czekać dużo, dużo krócej, niż osoby oczekujące córeczki.
Według statystyk naszego OA na 20 adopcji były 2 dziewczynki!!!
Przyznaję, że jestem tu mega szczęśliwa, że udało się nam i mamy córkę, na którą przecież czekaliśmy tylko 3 miesiące po otrzymaniu kwalifikacji! :).
Nie wiem dlaczego, ale czuję, że to był dobry czas złożenia dokumentów :)
Może znów nie będziemy długo czekać? :)
Amelunia podczas spotkania zajęła się zabawkami w pokoju, podobały jej się bardzo -bo nowe ;)
Nie chciała powiedzieć, że chce "bjaciszka" , bo strasznie się zawstydziła! :)
Pani M. stwierdziła, że jest urocza, po czym grzecznie pożegnaliśmy się.
Ach.. jeszcze psycholog i testy, ale to zadzwonią do nas kiedy.. ponoć nie będziemy długo czekać, bo chcą mieć nas przygotowanych jakby co, chociaż zostanie jeszcze i tak wizyta w domu, o której na razie cisza ze względu na sezon wakacyjny i urlopowy.
Wróciliśmy po całej rozmowie spokojni.
Oczekiwania czas się rozpoczął w momencie złożenia dokumentów! :)
Zadano nam pytanie, co by było gdyby pojawiło się Motylka rodzeństwo..
Odpowiedzieliśmy, że tak! 😊
Nie było by innej opcji, choć ja się tu niczego nie spodziewałam z różnych względów. Ale kto wie..
Może kiedyś :)
Póki co oczekujemy i cieszę się, że jesteśmy w kolejce już od 3.08. :)
Drugie dziecko będzie dopełnieniem naszego szczęścia! ;)
Poza tym u nas póki co więcej pracy, bo urlopy...
W niedzielę odwiedzą nas znajomi -właśnie z OA z naszej grupy.
Mają synusia w wieku Motylka, a oczekują na córeczkę! :)
Dzieciaki pobawią się, a my posiedzimy przy grillu ;)
O ile dopisze pogoda! :)
Pozdrawiamy!
Dzisiaj rano szybko wyjechaliśmy do OA, bo mamy 65 km, a więc mąż ledwo wrócił z pracy rano, wziął prysznic, a my gotowe czekałyśmy :)
Amelunia od rana wykrzykiwała, że "jedziemy po bjaciszka Pjotjusia!!" :)
W Ośrodku Adopcyjnym Pani poinformowała nas, że przyjmie nas Pani M. zamiast Pani A.
Złożyliśmy komplet dokumentów, wszystko było w porządku.
Odbyliśmy miłą rozmowę, dowiedzieliśmy się również, że wybór synka powoduje, że będziemy czekać dużo, dużo krócej, niż osoby oczekujące córeczki.
Według statystyk naszego OA na 20 adopcji były 2 dziewczynki!!!
Przyznaję, że jestem tu mega szczęśliwa, że udało się nam i mamy córkę, na którą przecież czekaliśmy tylko 3 miesiące po otrzymaniu kwalifikacji! :).
Nie wiem dlaczego, ale czuję, że to był dobry czas złożenia dokumentów :)
Może znów nie będziemy długo czekać? :)
Amelunia podczas spotkania zajęła się zabawkami w pokoju, podobały jej się bardzo -bo nowe ;)
Nie chciała powiedzieć, że chce "bjaciszka" , bo strasznie się zawstydziła! :)
Pani M. stwierdziła, że jest urocza, po czym grzecznie pożegnaliśmy się.
Ach.. jeszcze psycholog i testy, ale to zadzwonią do nas kiedy.. ponoć nie będziemy długo czekać, bo chcą mieć nas przygotowanych jakby co, chociaż zostanie jeszcze i tak wizyta w domu, o której na razie cisza ze względu na sezon wakacyjny i urlopowy.
Wróciliśmy po całej rozmowie spokojni.
Oczekiwania czas się rozpoczął w momencie złożenia dokumentów! :)
Zadano nam pytanie, co by było gdyby pojawiło się Motylka rodzeństwo..
Odpowiedzieliśmy, że tak! 😊
Nie było by innej opcji, choć ja się tu niczego nie spodziewałam z różnych względów. Ale kto wie..
Może kiedyś :)
Póki co oczekujemy i cieszę się, że jesteśmy w kolejce już od 3.08. :)
Drugie dziecko będzie dopełnieniem naszego szczęścia! ;)
Poza tym u nas póki co więcej pracy, bo urlopy...
W niedzielę odwiedzą nas znajomi -właśnie z OA z naszej grupy.
Mają synusia w wieku Motylka, a oczekują na córeczkę! :)
Dzieciaki pobawią się, a my posiedzimy przy grillu ;)
O ile dopisze pogoda! :)
Pozdrawiamy!
niedziela, 30 lipca 2017
Zbliżająca się wizyta w OA
Normalnie cieszę się, że wróciłam i zaglądam każdego dnia w miarę możliwości! :)
W piątek umówiłam nas z Ośrodkiem Adopcyjnym na spotkanie w celu złożenia wszystkich wymaganych dokumentów :)
Bo mamy wszystko! :)
Nie ma naszej Pani B. i szkoda, chcieliśmy bardzo widzieć się z nią.
Mówię "naszej", bo była u nas w domu pierwszy raz, prowadziła spotkania, jechała z nami po Motylka, a później była w domu zobaczyć jak Motylek (bo nasza procedura zupełnie inna od wszystkich była) i tak dlatego Nasza ;)
No nic.. jest Pani A. którą znamy i też będzie dobrze, chociaż bardzo przeżywam ;)
Jedziemy w czwartek na 9:00...
Jutro, a właściwie dziś, bo już poniedziałek przecież jedziemy na zakupy... muszę wybrać farbę do pokoju dzieci :)
OA przyjedzie oglądać dom, pokój i chcę, aby był przygotowany z myślą o dwójce dzieci już, a Amelka miała do teraz na biało.
Zrobimy tak, że będzie pięknie!
Mięta z szaroscią i bielą.
Sufit z beli z drewna, podłoga też i fronty szafy ;)
Ogólnie chcę, żeby zrobiło się bardziej przytulnie! :)
Amelunia więcej przebywa jeszcze w salonie jak u siebie, ale jest już duża i oswajam ją z pokoikiem. :)
Odezwę się po wizycie :)
Wkrótce też opiszę naszą procedurę dokładniej, jeśli się nie rozmyślę.
Pozdrowienia! :)
W piątek umówiłam nas z Ośrodkiem Adopcyjnym na spotkanie w celu złożenia wszystkich wymaganych dokumentów :)
Bo mamy wszystko! :)
Nie ma naszej Pani B. i szkoda, chcieliśmy bardzo widzieć się z nią.
Mówię "naszej", bo była u nas w domu pierwszy raz, prowadziła spotkania, jechała z nami po Motylka, a później była w domu zobaczyć jak Motylek (bo nasza procedura zupełnie inna od wszystkich była) i tak dlatego Nasza ;)
No nic.. jest Pani A. którą znamy i też będzie dobrze, chociaż bardzo przeżywam ;)
Jedziemy w czwartek na 9:00...
Jutro, a właściwie dziś, bo już poniedziałek przecież jedziemy na zakupy... muszę wybrać farbę do pokoju dzieci :)
OA przyjedzie oglądać dom, pokój i chcę, aby był przygotowany z myślą o dwójce dzieci już, a Amelka miała do teraz na biało.
Zrobimy tak, że będzie pięknie!
Mięta z szaroscią i bielą.
Sufit z beli z drewna, podłoga też i fronty szafy ;)
Ogólnie chcę, żeby zrobiło się bardziej przytulnie! :)
Amelunia więcej przebywa jeszcze w salonie jak u siebie, ale jest już duża i oswajam ją z pokoikiem. :)
Odezwę się po wizycie :)
Wkrótce też opiszę naszą procedurę dokładniej, jeśli się nie rozmyślę.
Pozdrowienia! :)
środa, 26 lipca 2017
Powoli wracamy...
Witajcie.
Opuściłam bloga dawno temu, ale cały czas tęsknię za Wami wszystkimi dlatego chcę wrócić.
Co prawda kiepsko pisać z telefonu, ale spróbuję.
U nas po burzach wyszło słońce. Szczęśliwie żyjemy. Cieszymy się sobą. Czas biegnie niesamowicie szybko, aż brakuje czasu na coś więcej, niż obowiązki dnia codziennego.
Oczywiście Córcia jest numerem jeden.
Motylek - zmieniła się, bo przecież tak dawno nie było wieści.
Już pięknie wszystko mówi, jak na 2.5 latka :)
Pampersy tylko na noc, a wczoraj była pierwsza qpa do nocnika :)
I oby tak zostało! :)
Ulubionymi zabawkami Motylka są piłki, a w samym salonie mamy ich 15 ;)
Zastanawiam się jak one się tam mieszczą!
Mała jest niesamowita, ale potrafi dokuczać. Rośnie nam malutka kierowniczka!
Więcej u nas.. poza tym wszystkim, że mała zdrowa, szczęśliwa, we wrześniu zostanie przedszkolakiem. Już jesteśmy zapisani.
Ja też jestem zapisana. Na studia mgr fizjoterapii w końcu :) Lublin. Ktoś z Lublina? ;)
I jeszcze jedną wiadomość mamy.
Jesteśmy umówieni do OA -na dostarczenie dokumentów po raz drugi!
Tak, tak!
Motylek chce "bjaciska Pjotjusia"!! ;)
My chcemy synka! :)
Z tego, co udało się nam dowiedzieć bardzo długo trzeba czekać, ale ponownie liczymy na szczęście.
Nie ma też już takiej presji jak pierwszy raz, chociaż też już byśmy wszystko chcieli.
Na macierzyński wybiera się mąż! :)
Chcemy synka do półtora roku. :)
Poniżej Amelka:
Zostawiłam jeszcze kilka zdjęć z wakacji, na których byliśmy dwa tygodnie w maju.
Odwiedziliśmy cudowną Maltę, Ale też Gozo i Comino :)
Chcemy tam wrócić... <3
Opuściłam bloga dawno temu, ale cały czas tęsknię za Wami wszystkimi dlatego chcę wrócić.
Co prawda kiepsko pisać z telefonu, ale spróbuję.
U nas po burzach wyszło słońce. Szczęśliwie żyjemy. Cieszymy się sobą. Czas biegnie niesamowicie szybko, aż brakuje czasu na coś więcej, niż obowiązki dnia codziennego.
Oczywiście Córcia jest numerem jeden.
Motylek - zmieniła się, bo przecież tak dawno nie było wieści.
Już pięknie wszystko mówi, jak na 2.5 latka :)
Pampersy tylko na noc, a wczoraj była pierwsza qpa do nocnika :)
I oby tak zostało! :)
Ulubionymi zabawkami Motylka są piłki, a w samym salonie mamy ich 15 ;)
Zastanawiam się jak one się tam mieszczą!
Mała jest niesamowita, ale potrafi dokuczać. Rośnie nam malutka kierowniczka!
Więcej u nas.. poza tym wszystkim, że mała zdrowa, szczęśliwa, we wrześniu zostanie przedszkolakiem. Już jesteśmy zapisani.
Ja też jestem zapisana. Na studia mgr fizjoterapii w końcu :) Lublin. Ktoś z Lublina? ;)
I jeszcze jedną wiadomość mamy.
Jesteśmy umówieni do OA -na dostarczenie dokumentów po raz drugi!
Tak, tak!
Motylek chce "bjaciska Pjotjusia"!! ;)
My chcemy synka! :)
Z tego, co udało się nam dowiedzieć bardzo długo trzeba czekać, ale ponownie liczymy na szczęście.
Nie ma też już takiej presji jak pierwszy raz, chociaż też już byśmy wszystko chcieli.
Na macierzyński wybiera się mąż! :)
Chcemy synka do półtora roku. :)
Poniżej Amelka:
Zostawiłam jeszcze kilka zdjęć z wakacji, na których byliśmy dwa tygodnie w maju.
Odwiedziliśmy cudowną Maltę, Ale też Gozo i Comino :)
Chcemy tam wrócić... <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















