Suwaczek z babyboom.pl

wtorek, 24 grudnia 2019

czwartek, 21 listopada 2019

Roczek synka i pasowanie córci na przedszkolaka.

Roczek za nami, to znaczy oficjalnie mamy już ROK.

Imprezka szykuje się na sobotę. Będzie tort, mnóstwo pyszności, balony i różowe serwetki z jedynką..
Dokładnie tak. 
Wysłałam męża na zakupy, ponieważ ja zostałam w domu z powodu kiepskiej pogody i gorączki Piotrusia. 
Mąż miał kupić niebieskie serwetki (to znaczy było to dla mnie oczywiste) i baloniki z JEDYNKĄ "1" też do wystroju niebieskie.
Baloniki są kolorowe, a serwetki RÓŻOWE, bo męskich nie było. 
Myślałam, że się przewrócę. 
Na szczęście wcześniej zakupiłam duże foliowe balony z JEDYNKĄ i gwiazdki srebrne i niebieskie.  😁🤭

Od wczorajszej nocy mały gorączkuje. Jesteśmy po zapaleniu oskrzeli. Leczenie zakończone tydzień temu. W poniedziałek była kontrola i było dobrze poza infekcja wirusową gardła, ale jest gorzej. 
Napady kaszlu szczególnie podczas snu, ale także w ciągu dnia. 
Gorączka w nocy do 39 stopni i dziś w ciągu dnia także do 38.8 stopni. 
Raczej nam jeszcze nie gorączkował. Raz na pierwszego ząbka. 
Na razie śpi, ale wczorajszą nocczuwałam i była mega ciężka. 
***
Z milszych spraw.. W dniu pierwszych urodzin synek zrobił pierwsze samodzielne kroki bez trzymanki do mamusi. Było ich 6 🤩😍
Jestem szczęśliwa i dumna. 
A poniżej drobny prezent od nas, bo kocha grające zabawki... 
I prezent od cioci, który przyszedł pocztą ❤️😍🎈

Nasz Skarb mały.. Dopiero miał 5 miesięcy, gdy go zobaczyliśmy pierwszy raz, a już ma ROK. ❤️🎈🎉
Czas biegnie zdecydowanie za szybko. 
***
Nasz Motylek także rośnie. A jak pyskuje.. Głowa mała. 
Dzisiaj miała pasowanie na przedszkolaka i jestem bardzo dumna. Sama śpiewała całą piosenkę ❤️
Chciało mi się płakać.. Jestem szczęśliwa, że mam takie cudowne dziecko. 
A mama artystka wyszykowała Chmurkę.. Artystka jak z koziej... 😅🤭
Tak czy inaczej najważniejsze, że się udało ❤️



***
Wracając do Piotrusia Pana.. Jutro wybieram się do przychodni. 
Niestety u nas wciąż oczekuje się w kolejce wraz z chorymi, starszymi ludźmi. 
Mała miejscowość to i w przychodni bez rewelacji. 
Jakoś sobie poradzimy. 
Mam nadzieję, że tylko panikuje i to nic poważnego. 
Jutro mam sporo do zrobienia.. Wizyta u lekarza, przygotowanie dwóch ciast, przystawek i sałatek. 
Roczek to roczek :)
I tak skromnie w porównaniu do roczku córci. 
❤️
Moje dwa Skarby... 



sobota, 9 listopada 2019

Światowy Dzień Adopcji

Zapewne wiecie i nie jest to nic nowego, że dziś obchodzimy Światowy Dzień Adopcji.
Dla naszej rodziny to wyjątkowy dzień, który zawsze będziemy świętować i pamiętać.
Nasze dzieci również stopniowo wprowadzamy.. Mówimy.. Żeby wiedziały.
W końcu jest to ich historia, o której jednak należy pamiętać. Część ich samych.
Cieszę się, że mogę być mamą adopcyjną, bo to coś niesamowitego, wyjątkowego i zarazem tak na prawdę takiego normalnego.
Mam dwoje cudownych dzieci, które są moim całym światem i tylko to się liczy 💕
***
Cieszę się również z tego, że adopcja staje się coraz częściej używanym słowem, terminem i nie jest jak kiedyś.. Mówi się o niej coraz więcej i to też jest ważne. 😊
***
Uciekam świętować z moimi dwoma Motylkami, małym i większym 💕
Wszystkim rodzicom adopcyjnym, rodzinom adopcyjnym życzę wszystkiego dobrego, a tym oczekującym na swoje szczęście mnóstwa sił, bo dobro powraca i wkrótce mam nadzieję, znajdziecie swoje szczęścia.
***

czwartek, 7 listopada 2019

Sakrament Chrztu Świętego

Czasem zwyczajnie zabieram się do napisania czegoś po kilka razy i ciągle coś mi przeszkadza.. Najczęściej taki mały gryzoń o pięknym imieniu Piotr ❤️ tak właśnie.. Syn mój upatrzył sobie mnie jako swój cel do wbijania swoich cudownych czterech ząbków i mimo tego, iż definitywnie mu tego zabraniam mówiąc "nu, nu, nu synku!" i wymachuje przy tym palcem to jakoś słabo to działa nie rusza go i ma gdzieś moje nu nu ;)
A tak całkiem serio mój mały Orzeszek potrzebuje dużo uwagi, jest go pełno i ciągle jestem przy nim.
Mama ponad wszystko - ostatnio został chwilkę z moją mamą.. Wpadł w histeryczny płacz i nie mogła sobie mama poradzić i uspokoić go. Nie chciał słyszeć nawet nic. Kiedy tylko mama stanęła w drzwiach (po 5 minutach) od razu była oaza spokoju.
To samo zaczęło się dziać z teściową. Ciężko mu zostać. Kiedy znikam jest płacz, dopiero po czasie uspokaja się. A czasem z powodu załatwienia różnych spraw muszę zniknąć na jakiś czas.
Z Motylkiem było zupełnie inaczej. Nie było problemu z zostawieniem jej gdzieś.
Tym czasem chyba odpuszczę sobie Sylwestra poza domem, bo nie wyobrażam sobie zostawić go na noc z kimś. 😔
***
Od tygodnia jesteśmy sami. Nasz Tata przygotowuje się już w Warszawie do uroczystości z okazji Dnia Niepodległości.
Jesteśmy dumni, że może uczestniczyć i być tam. Już drugi rok. 😊
Zawsze oglądamy obchody w tv, a Amelka już w tamtym roku nauczyła się pięknie śpiewać Hymnu 😍
Tym razem również będziemy śledzić wszystko w tv.
A już jutro Amelka ma apel w przedszkolu.
Zdecydowałam założyć jej sukienkę biała u góry i brzoskwinia na dole. Plus granatowy sweterek. Może ujdzie ;)
Niestety dowiedziałam się dzisiaj, a w domu nie ma nic odpowiedniego na taki apel, bo z wszystkiego mała wyrosła.
Przez całe wakacje strasznie nam schudła i poszła pięknie w górę.
Moja mała piękna Myszka ❤️

***
Pod koniec września Nasz Mały Orzeszek przyjął Sakrament Chrztu Świętego z czego się bardzo cieszę, uroczystość była udana, wszystko odbyło się w sobotę, a więc w kościele kameralne bez zbędnych osób komentujących ze wsi.. Jak to bywa na niedzielnych mszach.
Było cudownie ❤️a już za dwa tygodnie roczek naszego Orzeszka.
😁
Na końcu pozostawię kilka zdjęć z uroczystości.
***
Dziś nie minęła nas niestety wizyta z Orzeszkiem u Pani Doktor. Oczywiście jak czułam zapalenie oskrzeli ponownie wróciło. Dostaliśmy tylko inhalacje Nebbudu, Berodual i soli fizjologicznej plus Deflegmin... Nie wiem czy to coś pomoże. Zobaczymy... Póki co malutki spokojnie sobie śpi, więc mogłam napisać.
***
Na końcu najważniejsze pytanie.. Czy jest ktoś jeszcze z nami?
Pytam ponieważ widzę statystyki jak wiele osób wydawało by się czyta posty, a nikt się nie odzywa? Zostawiajcie po sobie jakiś ślad. Zawsze jest to mega motywacją do dalszego pisania.
Choć tak na prawdę zakończyła się nasza droga adopcyjna tak rozpoczął się nasz nowy etap zwany pięknie ŻYCIEM.
Odwiedziłam ostatnio OA, zostawiłam już Odpis postanowienia sądu, aby OA mogło złożyć naszą teczkę w archiwum.
Także z OA zakończyliśmy swoją przygodę.
Będziemy odwiedzać oczywiście z okazji balu świątecznego czy pikników rodzinnych. ❤️
Życzę każdemu tak cudownych pracowników OA, cudownego podejścia do człowieka i tak pozytywnej energii, życzliwości i pełnego profesjonalizmu w każdym OA. 😊
***
Chrzest Święty Piotra...










Pozdrawiam serdecznie i do następnego razu chyba, co? ;)


piątek, 1 listopada 2019

"nie ma stópek tak małych, żeby nie zostawiły po sobie śladów"

Dzisiaj 1 listopad...
Dzień jak każdy inny moglo by się wydawać, a jednak wprawia mnie w zadumę i nie należy do dobrych dni.
Zawsze w tym dniu myślę o swojej córeczce, której nie było dane urodzić się.
Myślę o tym, że być może dzięki temu jestem mamą swojej cudownej córeczki. Teraz mamą mojego synka.
Jednak wciąż w moim sercu głęboko skrywa ból jaki dane było mi przeżyć.
Nigdy nie zapomnę pierwszego widoku małej kropeczce na ekranie USG i nigdy nie zapomnę tego bólu i cierpienia. Myślę, że wiedzą o tym tylko te mamy, które tego doświadczyły.
W grudniu minie 11 lat od straty mojego Aniołka 💔
Dziś dzień mojego Aniołka, choć nie mam grobu mojego dziecka to odwiedzam grób innego maleństwa, któremu dane było żyć bardzo krótko.
Zostawiam światełko pamięci mojemu Aniołkowi i Aniołkowi, którego grób odwiedzam.
Moja maleńka córeczka....
***
Tym czasem u nas... Synek zaczyna chodzić, idzie mu coraz lepiej. Wciąż musi się czegoś złapać, ale radzi sobie świetnie. Mały śmieszek i zarazem zlosnik, bo kiedy coś mu nie wychodzi wpada w szał 🤭😊
Amelcia chodzi do przedszkola, a tam ma dwóch kolegów i czasem słyszę od Pani jak rozrabiała.
Właściwie to cieszy mnie to. Może błędnie, ale wolę mieć takie dziecko jak cichą myszkę.
***
Z jak zazdrość - to słowo towarzyszy nam na okrągło, ale chyba jest coraz lepiej, czasem mamy fazy złości i nerwów z powodu brata.
Coraz mniej.
Największym zaś problemem jest dla nas nie jedzenie. Motylek nie chce jeść, a jeśli siada do posiłku z nami czy też sama to czasem potrafi jeść godzinę lub więcej upiminana miliony razy.
Kiedyś było zupełnie inaczej.
Dzieci się zmieniają, więc staram się jakoś po swojemu nad tym pracować.
A może ktoś z Was zna jakieś sposoby na niejadka???
***
Kończąc post dodam, że listopad i grudzień są dla mnie ciężkimi miesiącami. Jakoś przeżyję oczywiście.
***
Jesteśmy już po sprawie dawno, dawno i po Chrzcie Świętym malutkiego...
O tym w kolejnym poście, który pisze od dawna i nie mogę dokończyć.



Pozdrawiam Was serdecznie :)

środa, 14 sierpnia 2019

Trochę lepiej... :)

Nie pisałam przez chwilę, bo ciągle coś mamy do zrobienia w domu, albo poza domem..
Dziękuję Wam za odpowiedzi do poprzedniego i od razu napiszę, że zrobiło mi się nawet trochę głupio, bo takie zasiłki są potrzebne ale dzieciom, które są faktycznie potrzebujące.
Nie mniej jednak warto dopytać, bo usłyszałam coś i nie do końca wiedziałam co. :))
Są osoby i dzieci, którym jest to bardziej przydatne jak nam.
Co u nas..
Po wizycie kontrolnej okazało się, że w oskrzelach jest już cisza.
Byłam uparta i dopytywałam, co zrobić i jak pomóc synkowi.. Nie mogę patrzeć jak się męczy, kiedy kaszle i tak go właśnie dusiło na szczęście tylko początkowo, ale to co jakiś czas wraca.
Pani doktor, do której chodzimy powiedziała mi, że u naszego synka zapalenie oskrzeli i infekcje będą się pojawiać, co idzie w następstwie powikłań po przebytym po urodzeniu krztuścu.
Ponoć po krztuścu odporność malutkiego jest wciąż znacznie obniżona.
I ponoć synek jest za mały, aby podawać mu już coś na odporność.?
Będzie miał robione testy z krwi w kierunku alergii, ma zlecone też badania do wykonania - te podstawowe jak morfologia, mocz..
Zobaczymy, co wyjdzie i co dalej będzie.
Ale myślę, że będzie dobrze. :)
***
We wrześniu jedziemy na wizytę do okulisty, ponieważ synek ma stwierdzone zezowanie zbieżne, które się utrzymuje.
W jednym oczku bardziej, w innym mniej.
Chce, aby sprawdził to dobry lekarz. Specjalista leczenia zeza u małych dzieci.
Liczę, że to nic poważnego.
***
Tak sobie myślę, że takie sprawy to nie są sprawy.. Kiedy widzę tak wiele chorych dzieci u znajomych, koleżanek to aż serce pęka i cieszę się, że tak na prawdę mam zdrowe, cudowne dzieci.
***
Dzisiaj mija właśnie pierwsza noc Motylka w swoim pokoju, na swoim łóżeczku.. 
Spała spokojnie, nie budziła się, byłam ją tylko przykryć trzy razy :)
Myślałam, że nie są rady - a tu proszę.
Dla mnie wciąż jest malutką dziewczynką. :)
Nie mogliśmy znaleźć barierki do łóżka, ale już jest :)
I wszystko wróciło do normy.. Amelka w swoim pokoju, mąż obok mnie i synek w łóżeczku obok nas.. Mąż pojechał ponoć nie wyspany do pracy, ale przywyknie ponownie ;)
Żałuję tylko, że tak późno Amelka przeszła do swojego łóżeczka.


***
W nocy przysłała nam zdjęcia z sesji synka Pani Fotograf do wyboru.
Wieczorem będziemy mieli, co robić. :)
***
I kończę powoli, bo synek już wstał i całkiem świetnie się bawi, śmiejąc się do mnie, mój piękny, maleńki, cudowny śmieszek! 😍
No po prostu miód na serce od samego rana 😍❤️



I jeszcze Motylek na końcu...
W takich ubraniach na podwórko, idealnych do rozrabiania, hehe.. słodka, maleńka 😍❤️

***
Ach.. Poprosiłam mojego kuzyna (mojej mamy brata syna), aby został chrzestnym naszego synka - odmówił.
Zrobiło mi się przykro, bo liczyłam na niego, nie na prezenty czy coś kolwiek, ale na niego.
Ostatecznie chrzest planujemy końcem września, a początkiem października.
Chrzestnym zostanie mój "wujek" - nie wiele starzy ode mnie, heh :) i może ostatecznie to nawet fajniej. :)
No cóż...
Tym kończę, bo malutki już się denerwuje :)

Pozdrawiamy! :)

środa, 7 sierpnia 2019

Wizyta Kuratora, Astma Wczesnodziecięca, Adopcja

Dzisiaj ja występuje z pytaniami do Was moi drodzy..
Mianowicie sprawa ma się tak, że wspomniała coś Pani Doktor dzisiaj o tym, że jeżeli u synka 4 raz w ciągu tylko 2 miesięcy występuje zapalenie oskrzeli to można rzec, iż jest to astma wczesnodziecięca..
No i dobrze, jeśli tak ma się sprawa to mam pytanie.. Czy mnie jako mamie dziecka ciągle chorującego przysługują jakieś pieniądze, np. Zasiłek, dodatek pielęgnacyjny?
Czy lekarz musi wystawić zaświadczenie i potrzebne jest w tym celu orzeczenie niepełnosprawności?
Na razie tylko chciałam się zorientować.
Ale jeśli miałby się należeć..

***
Tak jak wyżej malutki ma nadal zaatakowane oskrzela.
Walczymy..
Wdrożony został antybiotyk i wciąż inhalacje 5 x dziennie niestety.
Oby pomogło, bo żal mi tego naszego małego szkraba.. Męczy się strasznie.
Dodatkowo z noska spływa gęsty katar..
😔
Jest prawie 23, malutki miał właśnie atak kaszlu...
Martwię się, że to nic nie pomoże..
***

Cieszę się, że jesteśmy już po sprawie i choć wiem, że była to tylko formalność to bardzo się stresowałam.
W między czasie odwiedziła nas Pani Kurator.
Oczywiście 5 minut wcześniej krzyczałam na Motyka, że rozrabia 😉
Oczywiście był bałagan po śniadaniu, ja miałam tłuste włosy związane w jeden wielki nieład na głowie, małego ubrałam akurat tego dnia (jedyny raz) w body w czaszki, które odziedziczył po kuzynie 😂
Zabawki były wszędzie i panował chaos!
Pani Kurator zapytała o nas, o Motyka i malutkiego. Odpowiedziałam co i jak w skrócie.
Pytała gdzie pracujemy, dlaczego chcieliśmy adoptować synka i Motylka.
Ogólnie luźna rozmowa, stresująca z powodu bałaganu.
Oczywiście przeprosiłam, bo uważałam to za słuszne 😉 Pani Kurator odpowiedziała, że sama ma swoje dzieci i doskonale wie, co to oznacza.
Na końcu rozmowy stwierdziła, że bardzo nas podziwia (za adopcje naszych dzieci) - odpowiedziałam, że nie widzę w tym nic nadzwyczajnego, bo zwyczajnie jesteśmy rodziną jak każdy inny człowiek i nie ma dla nas żadnego znaczenia ten fakt. To nasze dzieci bezgranicznie. Od samego początku 😊
***
Cieszę się, że zdecydowaliśmy się na sąd w naszej miejscowości, która jest nie duża, bo miesci około plus, minus 10 tysięcy mieszkańców. Spraw w sądzie jest mniej. Zdecydowanie.
Pani Sędzia jest cudownym człowiekiem otwartym dla ludzi i czekaliśmy na sprawę 2 miesiące (w tym miesiąc urlopu sądu).
Działali bardzo, bardzo szybko i to się liczy.
Teraz pozostało nam czekać na uprawomocnienie postanowienia i odbiór nowego aktu urodzenia naszego synka.
***
Liczę na Wasze słowo w kwestii, którą poruszyłam na początku odnośnie tej astmy.

Dobranoc :)




Ja spędzę jeszcze chwilkę nad lektura w mojej wolnej chwili... 😉😁


niedziela, 4 sierpnia 2019

Sprawa adopcyjna i po sprawie...

Dawno mnie nie było, ale wierzcie mi.. Bycie mamą dwójki dzieci to już jest coś. ;)
I tak całkiem serio..
Od kiedy nasz Księciunio jest z nami (2 miesiące) mam mało czasu i brak mi doby.
Nasz mały szkrab średnio pozwala zająć mi się czymś innym, niż On sam. Potrzebuje dużo bliskości, przytulania. Nie lubi kiedy się oddalam.
Czas biegnie, a jak napisałam w tytule postu nawet nie wiem kiedy zleciał nam czas do sprawy o przysposobienie naszego synka.
Jesteśmy już oficjalnie rodziną 2+2 i jestem bardzo szczęśliwa.
Kiedy odbiorę odpis z sądu dostarczymy go do OA i tam nasza teczka.. Zostanie zamknięta.. Bo chcieliśmy być czteroosobową rodziną i tak zostanie :)
Zamykając teczkę, my jako rodzina otworzymy nowy czas dla nas i tylko dla NAS.
Co ma być to będzie.
Sprawa o przysposobienie wydawała się być formalnością, a jednak towarzyszył stres i myślę sobie, że jest on jednak nieunikniony w takich sprawach.
Najważniejsze, że sędzia orzekła tak jak chcieliśmy z całych sił i tylko to się liczy przecież.
Minęły dwa miesiące jak wspomniałam wcześniej od złożenia wniosku o przysposobienie do sprawy.
W naszym przypadku nie było żadnych problemów, ponieważ syn miał już uregulowaną sytuację prawną, mógłby być też z nami już, gdy miał 4 miesiące. Niestety OA musiał zaproponować malutkiego 3 innym rodzinom, które mają biologiczne rodzeństwo..
Tak zeszło dwa miesiące. Szkoda, ale najważniejsze - jest z nami i to się liczy.mial być nasz od samego początku i jest! :)
***



Jak wspominałam mieliśmy się wybrać nad morze na ślub męża siostry i byliśmy. Spędziliśmy super czas, choć było to zaledwie kilka dni.
Motylek wybrał się troszkę wcześniej z babcią, a środkiem transportu był pociąg.
Córcia nasza była zachwycona, ale zachwyt ponoć trwał chwilę, bo później zasnęła (podróż w nocy).
Drogę powrotną wybrała Też z babcią i jeszcze dziadkiem, który jechał z nami wcześniej samochodem.


***
Synek po przyjeździe do nas miał zapalenie oskrzeli, niestety zaraz po powrocie z nad morza zapalenie oskrzeli pojawiło się delikatne ponownie.. Znów miał inhalacje.
Teraz w czwartek w końcu udało nam się szczepienie, które odwlekło się od maja.
Niestety w nocy z poniedziałku na wtorek noc była kiepska, bo, Księciunio miał szczekajacy kaszel i nie mógł spać, ciągle się budził z atakami kaszlu i nie mógł złapać oddechu przez to.
Z samego rana zabrałam dzieci i pojechałam do PANI Doktor.
Okazało się, że znowu mamy obturacyjne zapalenie oskrzeli, które pojawiło się od krtani i to błyskawicznie, ale jednak..
Znów dostaliśmy Nebbud i Berodual :(

W piątek wizyta kontrolna.
Na wizycie okazało się, że krtan w porządku, ale oskrzela słychać jeszcze gorzej i zwiększone inhalacje z dwóch razy dziennie do 5x dziennie. :(
Dziś mamy niedzielę i jakoś wcale nie wydaje mi się, żeby słychać było mniej, bo churczy bardzo i po niedzieli jak się nie zmieni to znowu pójdę.
Może to co poprzednio tym razem nie wniesie zmian.
Ale oby się poprawiło.. To znaczy kaszlu jest mniej, ale churczy, są szmery jakieś i słychać to tak normalnie.
Az się boję września, kiedy Motylek pójdzie do przedszkola i zacznie przynosić zarazki do domu. Ehh..
Poza tym staram się uważać na synka, dbam o to dokładnie. Zmieniam mu kilka razy dziennie ubranko, bo często jest mokry i poci się bardzo.
Czy Wasze maluchy też mają problem z poceniem się?
Bo ja mam wrażenie, że Motylek się tak nie pocił, a Księciunio jednak dość mocno odczuwa gorące dni. Tylko u niego wystarczy trochę cieplej, że jest i już jest mokry.
Witaminę D bierze każdego dnia.



***
Przeżywamy Motylkowy bunt, zależy od dnia.
Bywa różnie.
Mała jest zazdrosna, co było wiadome i nie dało się uniknąć.
Czasem jej zachowanie doprowadza mnie do śmiechu, ale czasem jestem zła.
Kiedyś poprosiłam, aby spojrzała na brata siedzącego w wózku, bo ja byłam w kuchni.. Czyli widziałam ich, bo to jedno pomieszczenie właściwie.
Motylek bawiła się na dywanie zabawkami, a synek patrzył. W pewnej chwili spojrzałam, a ona podeszła i odwróciła go w drugą stronę, żeby nie widział ani jej, ani nawet mnie. ;)
Kilka dni temu zasłaniała mu uszy, żeby nie słuchał jej piosenek ;)
Oczywiście staram się z nią dużo rozmawiać tłumaczyć i nie pozostaje to bez odzewu.


***
Liczę, że z czasem będę miała więcej czasu i częściej będę tutaj.
Jeśli ktoś jeszcze czeka na wpisy :)
Ja nie udzielam się, ale czytam co u Was, tych aktywnych, gdy mogę ;)
***
8 miesiąc życia naszego synka.
-brak ząbków
-pierwszy raz podniósł się na rączkach i kolanach na dłużej
-zaczął pięknie być brawo
-od dawna reaguje już każdorazowo na swoje imię
-uwielbia, kiedy mówię noski eskomoski i daje nosek, żeby się miziać nosami
-otwiera buzię i kieruje się w moja stronę jak powiem "daj mamie buziaczka".

***

To tak na szybko.. Poza tym jest niesamowicie cudownym i uśmiechniętym skarbem, który kocham ponad wszystko.
Motylek i Księciunio to moje dwa cudowne skarby, które kocham ponad wszystko ❤️😁😊😍
Rodzeństwo...








piątek, 21 czerwca 2019

Kilka słów od nas...

Ból zęba minął. Wizyta u dentysty skończyła się na wyczyszczeniu dziury po lekarstwo, wyjęciu z niej kawałków jedzenia, które wpadły i rzekomo spowodowały zapalenie. Ząb ponownie z lekarstwem. Ponownie widzimy się w sierpniu u Pani Stomatolog.
Motylek był mega dzielny.
***
Malutki miewa się dobrze. Ostatnie trzy dni to ciągłe siadanie i przewracanie się. Ale najważniejsze, że próbuje sam.
Strasznie się złości, kiedy nie uda się posiedzieć dłużej i robi bum 😍😅
Nasz Księciunio jest strasznie uroczym dzieckiem, ciągle się uśmiecha. Wnosi mnóstwo radości do domu. Oczywiście Motylek również.
Bardzo się cieszę, że Motylek pomaga w opiece nad bratem. Wynosi pampersy, bardzo chce uczestniczyć w kąpielach, chce wszystko podawać. Bawi się z nim, kiedy ja muszę coś zrobić.
Mały nie jest typem dziecka, które poczeka leżąc w łóżeczku czy bujaczku, żeby mama mogła coś zrobić. Złości się, krzyczy swoje "aaaaaaa" 😅 albo zwyczajnie płacze, kiedy jest za długo bez żadnego zainteresowania.
Ciężko jest mi się jakoś bardziej zorganizować, jeszcze nie wiem jak u czym go zająć, abym mogła popracować czy posprzątać.
Nawet kiedy śpi często się budzi i lepiej być w pobliżu. Czasem sprawdza czy jestem obok.. Kiedy mnie zobaczy odwraca się i śpi dalej. Potrafi tak kilkakrotnie podczas popołudniowej drzemki.
***
Szykujemy się powoli na wyjazd.
Wybieramy się nad morze.
Najpierw we wtorek wyjeżdża Motylek z babcią.
My dojedziemy z piątku na sobotę.
Będziemy jechać nocą. Tak będzie najlepiej z Księciuniem.
Myślę, że za dnia byłoby ciężko. A w nocy mały budzi się tylko na mleko i śpi dalej. Powinniśmy dać radę.
Wyjeżdżamy dopiero na sam ślub, bo wcześniej mąż będzie służbowo poza domem i wraca właśnie wieczorem w piątek i nocą wyjazd.
Swoją drogą wyjazd spowodowany jest ślubem chrzestnej Motylka. 😊
Po ślubie zostaniemy tylko chwilę dłużej, ponieważ 5 lipca mam obronę pracy magisterskiej.
W końcu. 😅🤪

💞😍

Motylek przed wyjściem na zakończenie roku 😍

Zakończenie roku przedszkolnego.. Motylek po prawej 😍😊

piątek, 14 czerwca 2019

Kontrola, wizyta na pogotowiu stomatologicznym i piknik rodzinny z Ośrodka Adopcyjnego

Od wczorajszego wieczora nasz Motylek zachowywał się dziwnie, to znaczy myślałam, że to jakiś objaw spowodowany bratem i zazdrością, ale jak się okazało płacze dzienne i mocne miały inne podłoże, niż sądziłam. Ale do tego wrócę..
Jak się okazuje nasz królewicz jest zupełnie zdrowy i nic mu już nie słychać. Inhalacje odstawione i możemy cieszyć się w pełni sobą.
Tak też się dzieje, bo widać zmianę. Mały uczestniczy każdego dnia teraz aktywnie w naszym wspólnym życiu, wnosi mnóstwo radości i uśmiechów. Każdego dnia potrafi więcej. Wkrótce będziemy śmiało raczkować, bo Księciunio ma mnóstwo siły. ❤️
Na wizycie z Księciuniem zrobiliśmy też bilans 4 latka Motylkowi.
18500 kg i 108 cm wzrostu. 😍❤️
Wszystko w normie.
No i było by całkiem pięknie, gdyby nie jeden fakt.
Wieczorem o 19 udaliśmy się na pogotowie stomatologiczne, ponieważ nasz Motylek cierpiał poprzednią noc, był płacz w nocy, przytulanie, głaskanie.. Nie wiem czy to jakoś z przerwami bolało czy co.. Tak czy inaczej raz była z kiepskim humorem, drugim razem z lepszym. I wierzcie mi, że milion razy pytałam i nie usłyszałam odpowiedzi, aż w końcu powiedziała.
Boli ją ząb.
Pokazała który. Bo faktycznie był z lekarstwem i nie był do końca wyleczony, ale Motylek się zbuntował, nie dał sobie robić i nie zrobiliśmy go do końca.
Takie są efekty. Zalęgło się w ząbki czegoś i taki oto efekt, że mamy stan zapalny, antybiotyk i wizytę w poniedziałek.
Bierzemy środki przeciwbólowe jak jest potrzeba i antybiotyk.
Póki co mała śpi ładnie. Zobaczymy w nocy.
Tłumaczyłam jej dziś, że musi nam mówić jak coś jej dolega, jak się źle czuje, bo inaczej nie wiemy co się dzieje i nie wiemy jak jej pomóc w ogóle. 😣
***
Jutro nie na długo, ale na trochę wybieramy się na piknik rodzinny, który organizowany jest przez Ośrodek Adopcyjny.
Uważamy zgodnie wraz z mężem, że fajnie jest uczestniczyć w takich wydarzeniach jeśli mówimy dzieciom o tym jak to było, chce aby wiedziały jak dużo jest takich dzieci.
Dodatkowo jest to dla nas czas na spotkanie się z znajomymi z naszej grupy.
Możemy porozmawiać, zobaczyć się, dzieci w podobnym wieku mają czas na wspólne zabawy.
Ogólnie utrzymujemy kontakt z jednymi znajomymi szczególnie. Widujemy się zdecydowanie częściej.
Mają synka, który jest troszkę starszy od Motylka.
Mają również córeczkę urodzoną cudem po adopcji Synusia. Córeczka jest w zbliżonym wieku do naszego synka. ❤️😍
Zapowiada się miły dzień.
I choć jutro dzień na powietrzu to bardzo marzę o deszczu i chłodnym powietrzu, bo idzie zwariować. Dzieci śpią bez przykryć, bo inaczej się zwyczajnie nie da.
U nas w regionie w ogóle jeszcze nic nie padało. Wszystko przechodzi dookoła.
***
@canpolbabies_pl
http://canpolbabies.com/pl/blogosfera





środa, 12 czerwca 2019

Canpolbabies.com // wizyta kontrolna...

Po kontroli faktycznie jest duża poprawa i słychać furczenia tylko z jednej już strony.
Cały czas mamy jeszcze inhalacje 5 x dziennie i ostatnia mam nadzieję wizyta kontrolna w piątek! 🙂
Królewicz ma się dobrze, zmienił się nie do poznania. 
Cały czas się śmieje, jest go pełno i głośno. 
Wcześniej męczył go kaszel, a teraz już jest dobrze i będzie jeszcze lepiej.
Dokucza nam niestety upał, ale walczymy z nim jak tylko się da spędzając czas w domu podczas zabaw...
I właśnie dlatego i nie tylko dlatego zdecydowaliśmy się na udział w jednej z edycji blogosfery @canpolbabies_pl
http://canpolbabies.com/pl/blogosfera
Do testów przeznaczony jest zestaw uroczych zabawek PASTEL FRIENDS , które możecie zobaczyć na stronie Canpol Babies z linku powyżej w Blogosferze. 
Ja szybciutko wysyłam zgłoszenie i zmykam spać - trzeba korzystać póki śpi mój Królewicz 😍❤️





Motylek dziś do Królewicza: "Ej Mały kocham Cię też wiesz?" - myślała, że nikt nie słyszy.
To było pierwsze wyznanie. 😊❤️


niedziela, 9 czerwca 2019

Intensywny czas i oczekiwanie na sprawę adopcyjną...

Staram się coś czasem napisać, jednak z naszym małym Skarbem to nie takie proste.
Ogólnie nie za wiele mogę obecnie robić. Nawet jak śpi, to trzeba być w pobliżu i najlepiej cicho, bo jeśli nie to zaraz mały gościu jest gotowy 😍😊
Malutki jest niesamowity, świetnie się śmieje i to bardzo dużo, jest energiczny (porównując do córki), uwielbia się turlać po całym łóżku (oczywiście tylko przy nas) i piszczeć 😍😁
Jest go "pełno" to takie żywe złoto, któremu trzeba dawać mnóstwo siebie, bo tego potrzebuje. Jest niesamowity.



W końcu doczekaliśmy się naszego małego synka. Jestem szczęśliwa. Mam dwójkę cudownych dzieci i to liczy się na pierwszym miejscu.
Każdemu życzę takiego szczęścia.

Wracając do małego.. Faktycznie dni mamy intensywne.
Na kontroli poprawy nie było, ale nie było gorzej również. Pani Doktor zaleciła nam inhalacje.. 2x Rano, 2x południe i 1x wieczorem wszystkie są z 3 różnymi lekami.
We wtorek mamy wizytę kontrolną i sprawdzimy co się dzieje, oby było lepiej.
Ogólnie dni od pierwszej wizyty u lekarza były ciężkie, bo ogólnie było pogorszenie samopoczucia malutkiego i ciągle chciał być na rękach, ale nie siedząc tylko tak, żeby z nim chodzić. A ciężko chodzić nosząc caky czas 8600 kg :)
Ale daliśmy jakoś radę. Wszystko dla małego Królewicza.
Od wczoraj samopoczucie jest trochę lepsze. Więcej leży, turla się, zajmuje zabawkami. Sporo się śmieje i właśnie piszczy.
Sama miłość.

***
Amelka przyzwyczaja się do tego, że jest braciszek. Na początku widziałam w niej złość ba niego z powodu tego, że przestała spać ze mną, a mały śpi ze mną w pokoju. Oczywiście w łóżeczku.
Ale miała taki jakby żal.
Teraz oswoiła się z tym i jest dobrze.
Pomaga mi podczas kąpieli, myje małego gąbką, często powtarza jak nie wie, co do niego mówić swoje "heej mały" 😂
Czesze mu delikatnie włoski po kąpieli, chętnie wynosi zużyte pampersy i nikt jej o to nie prosi, przynosi smoczek, daje mu zabawki, uwielbia go nimi zasypywać.
Ale mega często mówi mi "kocham Cię mamuś" i również powtarzam za każdym razem, że ja również kocham ją bardzo mocno i cały czas tak samo.
W przedszkolu oznajmiła swojej Pani, że ma małego braciszka Już w domu, "ale tak płacze i płacze, że aż mnie już uszy bolą, mam dość tego bolenia" (czyt. Bólu uszu) ;)
Pani o mało nie pękła ze śmiechu twierdząc, że się przyzwyczai i chyba już się tak dzieje powoli :)
***
I na szybko jeszcze co u nas więcej..
W lipcu mam obronę pracy magisterskiej, właśnie szykuje pracę do druku, ponieważ została Już zatwierdzona.
W przyszłym tygodniu muszę jechać na uczelnie (220km) zawieźć peace, dokumenty i wszystko potrzebne do obrony.
I zastanawiam się, kiedy znajdę czas, aby się jeszcze przygotować.
28 lipca wyjeżdżamy na ślub siostry męża, więc nie będzie nas kilka dni. Przy okazji dzieci złapią trochę jodu, chociaż to nie ta pora roku, ale dobre i to.

W sobotę wybieramy się na piknik z okazji dnia dziecka z OA :) obiecalismy, że się pojawimy. Wpadniemy na małą chwilkę.
Zawsze jesteśmy na choince z OA i pikniku.
Myślę, że to fajnie kiedy dziecko widzi jak wiele jest takich dzieci adoptowanych i wie wtedy, że nie jest jedyne.
Dopóki będą nas zapraszać, będziemy jeździć.
***
Czas na mnie.. Mały w nocy często się przebudza. Musi się przyzwyczaić. Musi przestać dokuczać mu kaszel i katar. Musi być zdrowy. Wtedy myślę, że łatwiej będzie mu się przyzwyczaić.
Najważniejsze, że jesteśmy razem.
Dzieci to największe szczęście ❤️

P. S. Sprawa prawdopodobnie wyznaczona będzie na drugą połowę lipca 😍❤️😁

Tak Motylek dba o Królewicza 😍❤️😊🤗

Tak zasypiają czasem razem... 😍

Motylek na spacerze z babcią i kuzynem 😊🤗❤️...


środa, 5 czerwca 2019

Pod górkę też czasami musi być...

No niestety piękny czas i radości z synkiem zmieniły się w walkę z chorobą, oczywiście jest to powikłanie po przebytej chorobie jaką miał przed pierwszym szczepieniem.
Walczymy z zapaleniem oskrzeli, obturacyjnym. W czwartek - jutro mamy wizytę kontrolną i zastanawiam się czy jest jakaś poprawa.. :(, W RZ mówili tylko, że takie jest powikłanie i to TYLKO KATAREK. Nawet ich Pani dr stwierdziła, że nic mu nie jest. Nawet nie poinformowała nas o tym podczas wizyty przed szczepieniem, KTÓRA POMYLKOWO ZOSTAŁA WYZNACZONA TYDZIEŃ ZA WCZEŚNIE.
"Na szczęście" bo jakie to szczęście jak dziecko chore l, kiedy zabraliśmy małego do domu zaczął bardziej kaszleć i szybko zabrałam go do swojej Pani Doktor. Od razu stwierdziła, że tak NIE MOŻE Być, że takie chrapanie w klatce piersiowej to nic normalnego i mały ma już chwilę chyba trwające zapalenie oskrzeli, z którym walczymy w domu do czwartku od poniedziałku i zobaczymy co powie na wizycie kontrolnej.
Jeśli nam nie pomogło z inhalacji nic to niestety będziemy mieć szpital. A tego bym nie chciała.
Raz, że jest też Amelka, a dwa mąż ma skręconą kostkę i siedzi w domu na zwolnieniu w ortezie. Czyli właściwie mam trójkę dzieci z czego malutki nie daje nic, ale to nic zrobić w domu. Ciągle płacze i marudzi, jest mu źle z tym co tam mu zalega. Przecież jest mały i nie wie co się dzieje.
Dziś mieliśmy pobudkę od 01:30 był jeden wrzask. Czasem budzi się tak, bo nie może sobie z kaszlem poradzić. Ani na łóżko, ani na ręce, ani do zabawy, ani do niczego wtedy. Jest jeden pisk.
Po pół godzinie udało mi się opanować sytuację, kolejne pół godziny to była zabawa, bo jakoś się królewicz rozbudził i nie chciał spać. :) Ale mama włożyła królewicza do łóżeczka i sam zasnął za małą chwilkę. ❤️
Malutki rano śpi dłużej, bo z karmieniem koło 5 rano śpi później nawet do 09:30.. Tylko ja nie śpię, bo mam Motylka do odprowadzenia do przedszkola. A więc mam pobudkę o 7 rano.
***
Także widzicie po chwilach ekscytacji nadszedł czas na troszkę zmartwień, ale wciąż cieszę się z maleństwa i jestem szczęśliwa.
Kolejne dziecko wnosi wiele zmian do domu.
A ja sama muszę przywyknąć do zwiększonej maksymalnie liczby obowiązków.
Stosy prania zasypują nam całe piętro, a w zlewie leżą brudne garnki. Ale kto by się tym martwił. ;P ;)
Najważniejsze to zdrowe i szczęśliwe dzieci.
Powoli łapę jakiś rytm dnia codziennego i myślę, że z czasem będzie zdecydowanie lepiej. Odwyklam już do wielu rzeczy przy Motylku i było wygodnie, bo sama już wiele robiła no i wciąż robi.

Odezwę się wkrótce.
Trzymajcie kciuki za jutro na kontroli.


środa, 29 maja 2019

Postanowienie / piecza / adopcja

Oczywiście jesteśmy już razem.. Od dziś razem.
W poniedziałek złożyliśmy dokumenty w sądzie.
Dziś zadzwonili, że sędzia wydała postanowienie i zabieramy synka do domu.
Córka szczęśliwa. My również.
Mały właśnie zasnął mi na rękach. Jest niesamowity.
Cudowny, maleńki ❤️
Czekamy już razem na sprawę.


wtorek, 21 maja 2019

Ten telefon i czas po nim....

Ponieważ jest po 23, rano jedziemy z synkiem na szczepienie i czeka nas długa droga do niego - wpis będzie krótki.
Po TYM TELEFONIE świat na chwilę się zatrzymał, aby zawirować i pójść w pełni - tak wiecie na sto procent.
Jesteśmy rodzicami dwójki dzieci.
Nasz synek skończył pół roku i wydaje się, że coraz bliżej dzień, kiedy będę mogła zasnąć i rano obudzić się obok niego.. I obok córeczki, która cały czas przecież jest obok.
Na razie jeździmy do malutkiego 3 razy w tygodniu, bo tak sobie życzy rodzina zastępcza.
Malutki jest niesamowitym, słodkim śmieszkiem. Często się uśmiecha, zaczyna wydawać dźwięki, jest coraz bardziej "obrotowy" i już trzeba na niego uważać :) jest niesamowity.
Obiecuję opisać wszystko dokładniej.
Póki co w domu wszystko wywrocone do góry nogami. Mnóstwo prania ubranek, prasowania, a w międzyczasie Motylek i praca nadal. 
Ale szczęśliwi dajemy radę, bo dla dzieci wszystko!!! :)
W piątek zawieziemy dokumenty do sądu i będziemy oczekiwać na postanowienie, aby móc zabrać małego do domu. :)
Odezwę się bliżej weekendu.



❤️



c.d.n.
:)

sobota, 11 maja 2019

Pierwsze spotkanie z synkiem...

Kiedy dojechaliśmy do miejscowości, w której znajduje się nasz OA pobiegłam sama po Panią, która tym razem jest z nami podczas całego procesu adopcyjnego. Mąż chyba był w dużo większym stresie, niż ja.. Tylko on nie daje po sobie poznać :)
Wpadłam do OA meldując, że już jestem.
W międzyczasie porozmawiałam z innymi Paniami, a szczególnie z tą Panią, która była jakoś z nami od początku.
I pojechaliśmy...
Na szczęście rodzina zastępcza, w której jest malutki znajduje się 30 minut drogi od lokalizacji OA, więc szybko dojechaliśmy rozmawiając po drodze.
Stres jaki nam towarzyszył był straszny, nie spałam też całą noc i strasznie stresowalam się tym, że malutki zacznie płakać jak nas zobaczy.
Po wejściu do rodziny zastalismy bardzo miłą Panią, która zaprowadziła nas do NASZEGO SYNKA, który jest cudownym, niesamowitym małym dżentelmenem.. Leżał sobie spokojnie w bujaczku, oczekując jakby na nas.
Uśmiechnięty od ucha do ucha, uroczy, niesamowity i wyjątkowy, nasz jedyny synek. Tak długo wyczekiwany, najdroższy.
Spędziliśmy 2 h z naszym szkrabem. To był piękny czas. Widziałam jak się uśmiecha, złości, próbuje przewrócić się z boku na bok, jak chwyta zabawki.
Jest niesamowity. Niestety możemy zobaczyć się dopiero we wtorek i to najgorsze, że nie da się kiedy chcemy.. Ehh..
Ale damy radę, najważniejsze jest to, że jest i wkrótce będziemy razem ❤️
Obiecuję zaglądać i pisać co u nas.
Dziękuję za tak wiele miłych komentarzy.
W końcu się doczekaliśmy.
W końcu jest nas cała czwórka. ❤️😍

Na koniec wpisu nie wyraźna, ale jest.. Rączka naszego syneczka ❤️