czwartek, 7 czerwca 2018

Nie czekamy już na syna...

Witajcie...

Jak napisałam niestety nie oczekujemy już syna. Zmieniły się plany, mąż wyjeżdża służbowo i niestety na 3 miesiące .. a co będzie dalej.. nie wiemy.
Czułam, że tak będzie .
Poinformowaliśmy OA,  że musimy zrezygnować /  zawiesić oczekiwania.

Poza tym zostaje sama ze wszystkim.. i najgorsze, że nie bardzo mam z kim młodą zostawiać każdego dnia jak pracuje.

Dam radę . Cóż . :)

Pozdrawiamy...


wtorek, 22 maja 2018

Motylek nam wyrósł i z małej dziewczynki stał się mądrą dziewczynką, która jest bardzo radosna, pomocna i wnosi w nasze życie ogromy radości. 
Często brakuje nam odpowienich ilości czasu, aby spędzać go z nią, ale tak właśnie chyba wygląda życie większości osób w tych czasach. 
Ja jako Motylkowa Mama postanowiłam kontynuować studia i mam przed sobą jeszcze kolejny rok.
Pracuję w zawodzie i stało się to konieczne.
Mąż pracuje jak pracował, a dużo czasu spędza też na podwórku.. dba o krzewy, rośliny.. ale też buduje domek naszemu Motylkowi :)
Dobrze nam się żyje na naszej wsi z daleka od miast, męczące są tylko dłuższe dojazdy do pracy.
Amelka oczekuje braciszka i już się nie może doczekać.  Kto nas śledzi ten wie, że trochę tego czasu już czekamy i nawet dzisiaj dzwoniłam do OA , jednak nie dowiedziałam się zupełnie nic sensownego, a za chwilę wakacje i OA też zwalnia rytm pracy i to bardzo. :(
Także straciłam nadzieję, że w wakacje a nawet przed nimi poznamy naszego synka.

Amelcia ostatnimi czasy uczy się jeździć na hulajnodze, chociaż nasze podwórko nie pomaga, bo jest z górki lub pod górkę. 
Jest wesoła, radosna i pełna energii.. nie choruje prawie wcale póki co. 
Tylko w październiku byliśmy w szpitalku, a tak to odpukać cisza.

A co będę pisać.. same zobaczcie.. :)

I tak na koniec.. nie potrafię zrozumieć niektórych ludzi na tym świecie.. nie wiem jak można nie kierować się dobrem dzieci.. - piszę tu o oknach życia.. - to, co się wyprawia.. osoby, które wpadły na pomysł wydłużenia czasu MB powinny puknąć się w czoło.. nie mają o niczym zielonego pojęcia i biorą za coś, co działa prawidłowo. Dla mnie to krzywda dla dzieci jednym słowem.  A coś o tym jednak wiem. :/

Zdjęcia...








niedziela, 4 lutego 2018

Wieści od Motylków

Obiecałam odezwać się w niedalekim czasie, ale jak zwykle wszystko idzie jak krew z nosa, a ja oczywiście nie wspominając mam totalnego lenia :) mój mąż szanowny dodał by tu, że "Przecież nic nowego!" ;)
Czas nieubłaganie biegnie bez końca, dni mijają i za miesiąc nasz Motylek skończy trzy latka. Nawet nie wiem kiedy to zleciał ten cały czas. 
Mała już nie jest taka mała, wyrosła nam pięknie, zdrowa i poza jednym szpitalnym incydentem ominęły nas jak na razie takie sytuacje. 
Pięknie wszystko mówi, a dzisiaj nawet powiedziała mi przed moim wyjściem do pracy: "Mamuś musisz być ostrożna" :) 
Często tak mówi, np kiedyś do męża podeszła i mówi (był w garażu) "Tatuś coś się zatłukło i majtwiłam się o Ciebie" <3

Poza tym ma upodobania inne od dziewczynek, bo lubi pistolety, strzelanie, ale też bawi się w Doktor Dosie z Kliniki dla pluszaków :) 
Choć chyba najbardziej przypadli jej jednak do gustu Pidżamersi :D

Ja wciąż pracuję tam, gdzie pracowałam, ale szukam czegoś w zawodzie. Jeśli słowo "szukam" jest odpowiednim, bo dopiero wybieram się na przechadzkę z CV. 

Zaliczyłam pierwszy semestr (robię mgr) jeszcze trzy przede mną. 
Mam nadzieję, że szybko zleci, bo niestety wyjeżdżam co dwa tygodnie w soboty rano (ew. w nocy) do Lublina (około 220 km), a tam śpię z sob/ndz z koleżankami z miasta tu ode mnie :) 
Tęsknię zawsze za domem (i tu wtrącił by mój mąż , że akurat tęsknię - imprezuję, szaleję i nie wiadomo co jeszcze robię!) ;) 

Ehh...

Amelka jest niesamowita i choć potrafi też doprowadzać mnie do szaleństwa z nerwów to kochamy ją ponad wszystko. 
Jest bystra, dużo dopytuje.. i najważniejsze - mamy za sobą sprawy kibelkowe. Wydaje się, że wszystko się ustabilizowało i histerie z nie robieniem kupek mamy za sobą. 
Pięknie woła na kibelek (czyt. duży kibel) i trzeba lecieć z nią biegiem, aby zdążyć jeszcze, ale najważniejsze, że pampers został tylko na noc. 
Swoją drogą do jakiego czasu zakładałyście swoim pociechom pampersa na noc ? I czy dajecie coś do picia? 

Dzwoniłam przedwczoraj do OA. Cisza póki co, choć oczekujących drugi raz na dziecko rodzin jest mało. Niestety cisza z dzieciakami póki co. 
I z jednej strony to dobra wiadomość patrząc z innego punktu, a jednak dla nas rodziców oczekujących to nie do końca fajnie. :( 
Czekamy więc nadal .
Drażni mnie fakt , że mąż upiera się z pójściem na macierzyński - ja wolałabym pójść. Nie wyobrażam sobie chodzić do pracy , kiedy dwoje dzieci będzie w domu, a w ogóle sobie nie wyobrażam takiej sytuacji i nie wiem jak mu wmówić, że jego pomysł jest zły.
Ja chciałabym tym macierzyńskim zakończyć swoją pracę w obecnej pracy i przed końcem macierzyńskiego odszukać sobie czegoś sensownego w zawodzie. Byłabym już po mgr itd...

Obiecałam zdjęcia, znalazłam w tel kilka nadających się... 


czwartek, 11 stycznia 2018

Nadal czekamy na synka

Witajcie...

Nie zaglądam, a wszystko powoduje czas, który biegnie jak szalony. 
Chciałabym Wam tak wiele napisać... 
Nie wiem, nie mam pojęcia ile z Was śledzi jeszcze nasze losy, czy w ogóle czeka ktoś na nowy wpis. 
Nie mam kiedy pisać, ponieważ w pracy za sobą mam kamerę, nie chcę aby widział ktoś , że prowadzę blog. W końcu jest tylko dla wybranych ;)

***

Amelka wyrosła na dużą dziewczynkę, obiecuję wstawić zdjęcia jak będę mogła. 
W marcu będziemy świętować już przecież 3 latka naszej lali :)
Jest niesamowita, zaskakuje nas swoimi tekstami, wyłapuje wszystko dookoła jak to dzieci w jej wieku. 
Niestety do przedszkola nie chce chodzić. Dzieci są brzydkie ;)
Nie chodzi.
Niestety nadal śpi i chodzi też w pampersie... jak chce 2 to jest płacz, zatrzymywanie, a jedyna opcja to "paka" (czyt. pampers). Ciężko mi z tym walczyć. Ehh...
Amelka domaga się brata, dopytuje, dzieli w swoim pokoju zabawki dla "bjaciszka" :)
Wstawię zdjęcia i napiszę coś więcej za kilka dni. 

*** 

Jak tytuł wskazuje - czekamy - jesteśmy ponownie po testach psychologicznych, wizycie w domu, złożeniu wszystkich papierów i czekamy. 
Czekamy na TEN telefon - już od sierpnia przecież jak wspominałam.
Wczoraj się przypominaliśmy - nadal cisza - cierpliwie czekamy. 
Naszą decyzją czekamy na synka do 1.5 roku. :)
A co przyniesie bocian?
Czas pokaże. 
:)
<3

czwartek, 3 sierpnia 2017

Złożyliśmy komplet dokumentów w Ośrodku Adopcyjnym

Więc cóż... Motylkowa rodzina oczekuje na "braciszka" :)
Dzisiaj rano szybko wyjechaliśmy do OA, bo mamy 65 km, a więc mąż ledwo wrócił z pracy rano, wziął prysznic, a my gotowe czekałyśmy :)
Amelunia od rana wykrzykiwała, że "jedziemy po bjaciszka Pjotjusia!!" :)
W Ośrodku Adopcyjnym Pani poinformowała nas, że przyjmie nas Pani M. zamiast Pani A.
Złożyliśmy komplet dokumentów, wszystko było w porządku.
Odbyliśmy miłą rozmowę, dowiedzieliśmy się również, że wybór synka powoduje, że będziemy czekać dużo, dużo krócej, niż osoby oczekujące córeczki.
Według statystyk naszego OA na 20 adopcji były 2 dziewczynki!!!
Przyznaję, że jestem tu mega szczęśliwa, że udało się nam i mamy córkę, na którą przecież czekaliśmy tylko 3 miesiące po otrzymaniu kwalifikacji! :).

Nie wiem dlaczego, ale czuję, że to był dobry czas złożenia dokumentów :)
Może znów nie będziemy długo czekać? :)

Amelunia podczas spotkania zajęła się zabawkami w pokoju, podobały jej się bardzo -bo nowe ;)
Nie chciała powiedzieć, że chce "bjaciszka" , bo strasznie się zawstydziła! :)
Pani M. stwierdziła, że jest urocza, po czym grzecznie pożegnaliśmy się.
Ach.. jeszcze psycholog i testy, ale to zadzwonią do nas kiedy.. ponoć nie będziemy długo czekać, bo chcą mieć nas przygotowanych jakby co, chociaż zostanie jeszcze i tak wizyta w domu, o której na razie cisza ze względu na sezon wakacyjny i urlopowy.

Wróciliśmy po całej rozmowie spokojni.
Oczekiwania czas się rozpoczął w momencie złożenia dokumentów! :)

Zadano nam pytanie, co by było gdyby pojawiło się Motylka rodzeństwo..
Odpowiedzieliśmy, że tak! 😊
Nie było by innej opcji, choć ja się tu niczego nie spodziewałam z różnych względów. Ale kto wie..
Może kiedyś :)

Póki co oczekujemy i cieszę się, że jesteśmy w kolejce już od 3.08. :)

Drugie dziecko będzie dopełnieniem naszego szczęścia! ;)

Poza tym u nas póki co więcej pracy, bo urlopy...
W niedzielę odwiedzą nas znajomi -właśnie z OA z naszej grupy.
Mają synusia w wieku Motylka, a oczekują na córeczkę! :)
Dzieciaki pobawią się, a my posiedzimy przy grillu ;)
O ile dopisze pogoda! :)

Pozdrawiamy!

niedziela, 30 lipca 2017

Zbliżająca się wizyta w OA

Normalnie cieszę się, że wróciłam i zaglądam każdego dnia w miarę możliwości! :)
W piątek umówiłam nas z Ośrodkiem Adopcyjnym na spotkanie w celu złożenia wszystkich wymaganych dokumentów :)
Bo mamy wszystko! :)
Nie ma naszej Pani B. i szkoda, chcieliśmy bardzo widzieć się z nią.
Mówię "naszej", bo była u nas w domu pierwszy raz, prowadziła spotkania, jechała z nami po Motylka, a później była w domu zobaczyć jak Motylek (bo nasza procedura zupełnie inna od wszystkich była) i tak dlatego Nasza ;)

No nic.. jest Pani A. którą znamy i też będzie dobrze, chociaż bardzo przeżywam ;)
Jedziemy w czwartek na 9:00...

Jutro, a właściwie dziś, bo już poniedziałek przecież jedziemy na zakupy... muszę wybrać farbę do pokoju dzieci :)
OA przyjedzie oglądać dom, pokój i chcę, aby był przygotowany z myślą o dwójce dzieci już, a Amelka miała do teraz na biało.
Zrobimy tak, że będzie pięknie!
Mięta z szaroscią i bielą.
Sufit z beli z drewna, podłoga też i fronty szafy ;)
Ogólnie chcę, żeby zrobiło się bardziej przytulnie! :)

Amelunia więcej przebywa jeszcze w salonie jak u siebie, ale jest już duża i oswajam ją z pokoikiem. :)

Odezwę się po wizycie :)
Wkrótce też opiszę naszą procedurę dokładniej, jeśli się nie rozmyślę.

Pozdrowienia! :)